Księga tęsknoty

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Nie wejdę pod górę
System się zawiesił
Ciągnę na pigułkach
B-gu za nie dzięki

Z chaosu wychodzę
I zmierzam ku sztuce
Depresja mym wzorem
Pożądanie kucem

Jak łabędź frunąłem
Spadałem kamieniem
Czas płynie z mozołem
Już nikt się nie śmieje

Stronice zbyt białe
A pióro zbyt wiotkie
By ranki spisały
Co noce przyniosły

Mój anioł się martwi
Bestia we mnie krzyczy
Nie wolno ujawnić
Ni śladu goryczy

Kobiecie wystarczy
Ten ktoś kim być mogłem
Me serce przywłaszczy
Zupełnie na chłodno

I wejdzie na ścieżkę
Czytając w mych myślach
Gdzie wolę mą przetnie
Tam wolność rozbłyśnie

Nie krócej niż mgnienie
Istnienia się zderzą
Zatrzyma się wieczność
i drzwi się otworzą

Objawi się nagle
Takiemu jak tobie
By z niewykonalnym
od nowa wojować

Już jest nieopodal
Już wzrokiem tu sięga
To moja tęsknota
A to moja księga

The Book of Longing

Leonard Cohen

I can't make the hills
The system is shot
I'm living on pills
For which I think G-d

I followed the course
From chaos to art
Desire the horse
Depression the cart

I sailed like a swan
I sank like a rock
But time is long gone
Past my laughing stock

My page was too white
My ink was too thin
The day wouldn't write
What the night pencilled in

My animal howls
My angel's upset
But I'm not allowed
A trace of regret

For someone will use
What I couldn't be
My heart will be hers
Impersonally

She'll step on the path
She'll see what I mean
My will cut in half
And freedom between

For less than a second
Our lives will collide
The endless suspended
The door open wide

Then she will be born
To someone like you
What no one has done
She'll continue to do

I know she is comming
I know she will look
And that is the longing
And this is the book


Mój żywot w habicie

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Po pewnym czasie
Trudno powiedzieć
Czy to tęsknota
Za kobietą
Czy potrzeba
Papierosa
A następnie
Czy to noc
Czy dzień
I nagle
Odzyskujesz
Poczucie czasu
Ubierasz się
Wracasz do domu
Zapalasz papierosa
Żenisz się
 


Głos Pana

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Po  wysłuchaniu Mozarta
(co zdarzało mi się często)
Zawsze dźwigałem
Fortepian na szczyt
Mount Baldy
I z powrotem
I nie mówię
O elektronicznej klawiaturze
Tylko o koncertowym
Fortepianie
Wykonanym z betonu
Teraz kiedy umieram
Nie żałuję
Ani kroku


 

Roshi w wieku 89 lat

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Roshi leży w łóżku
              ze strudzoną miną
Żył dotąd z żywymi
             ze zmarłymi ginął
Znów prosi o drinka
            (cuda nad cudami)
Wojuje z pokojem
            wojuje z wojnami
Zasiada na tronie
            z Twarzą Niebywałą
I wojuje z Niczym
            które Czymś się stało
Po suszonych śliwkach
            tak w żołądku błogo
Nikt nie chce do Nieba
            w Piekle też nikogo

                                                              Mount Baldy, 1996

Jeden z moich listów

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Korespondowałem ze sławnym rabinem
ale mój nauczyciel zauważył jeden z listów
i nakazał mi milczenie.
"Drogi Rabbi", napisałem do niego po raz ostatni
"Brak mi autorytetu i wiedzy
by wypowiadać się i podobnych sprawach
Popisywałem się tylko
Wybacz mi, proszę.
Twój żydowski brat,
Jikan Eliezer".

 


Też byś zaśpiewała

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Też byś zaśpiewała
gdybyś się znalazła
w miejscu takim jak to
Nie przejmując się tym
czy jesteś równie dobra
jak Ray Charles albo Edith Piaf
Zaśpiewałabyś
Zaśpiewałabyś
ale nie dla siebie
tylko aby wreszcie stał się sobą
stary głupiec
gnijący w gwiezdnych kiszkach
i wyzbytym miłości charkocie
twojego własnego oddechu
Zostałabyś śpiewaczką
szybciej niż zaczyna się
nienawidzić urok rywalki
i zaśpiewałabyś, moja droga
też byś zaśpiewała

 


Mnich spragniony miłości

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Ogoliłem głowę
przywdziałem habit
sypiam w kącie chaty
na wysokości dwóch tysięcy metrów
Ponuro tu
Jedyne czego nie potrzebuję
to grzebień

                                                                  Mount Baldy, 1997


SOS 1995

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Nie spiesz się z gniewem,
śpioszku.
Nie trać go w zamieszkach.
Nie plącz w ideach.
Diabeł nie pozwoli mi mówić,
dopuści jedynie aluzję,
że jesteś niewolnicą,
a twoja niedola to zamierzona taktyka
tych, pod których jarzmem cierpisz,
których podtrzymuje przy życiu
twoje nieszczęście.
Po tamtej stronie same okropności,
wewnętrzny paraliż po tej -
Zadowolona z lepszego rozwiązania?
Jesteś przykuta.
Hodowana na ból.
Diabeł wiąże mi język.
Mówię do ciebie,
"przyjaciółko mojego zagryzmolonego życia".
Zostałaś podbita przez tych,
którzy potrafią podbijać nie widziani.
Zasłony poruszają się tak pięknie,
koronkowe zasłony uroczej
dawnej intrygi:
Diabeł mnie kusi,
abym przestał cię ostrzegać.
Więc muszę powiedzieć to szybko:
Ktokolwiek zaistniał w twoim życiu,
ci którzy cię krzywdzą,
ci którzy ci pomagają,
co których znasz
i ci których nie znasz -
spuść ich ze smyczy,
pomóż im zerwać się ze smyczy.
Rozpoznaj smycz.
Słuchacie państwo Radia Ruch Oporu.


Kiedy piję

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Kiedy piję z Roshim
szkocką po 300 dolarów
za butelkę
zaspokajam wszystkie pragnienia
Piosenka ożywa na moich ustach
kładzie się ze mną kobieta
a wszystkie pożądania
zapraszają bym zwinął się nagi
w ich zaślinionych paszczach

Już nie, wołam, już nie
ale Roshi ponownie napełnia mi szklankę
i pochłania mnie nowa namiętność
nowy apetyt
Na przykład
wpadam do tulipana
(ale nigdy nie dosięgam dna)
albo też przemierzam noc
w zapoconym zespoleniu ciał
z kimś o rozmiarach dwakroć większych
od Wielkiej Niedźwiedzicy

Kiedy jemy z Roshim mięso
czworonożne zwierzęta
już nie płaczą
zwierzęta dwunożne
nie próbują odlecieć
wyczerpany łosoś
dopływa do domu mojej ręki
a wilk Roshiego
gryząc zerwany łańcuch
wywołuje sensację
w naszej chacie
łasząc się do wszystkich

Kiedy zajadamy z Roshim
popijając ballantine'em
sosny głaszczą mnie po brzuchu
wielkie nudno - szare głazy
Mount Baldy
wpełzają do mego serca
i karmię je wszystkie
przepysznym tłuszczykiem
i prażoną kukurydzą o smaku twarożku
czymkolwiek zresztą
czego pragnęły przez tyle lat

Do młodej zakonnicy

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Owa nie wymagająca miłość
w jaką wyposażyły nas
niezdarne narodziny -
Ciebie w twoim pokoleniu
mnie w moim.
Nie jestem tym, którego szukasz.
A ty nie jesteś tą,
której szukać przestałem.
Jak słodko
pozbywa się nas czas,
kiedy idziemy ramię w ramię
poprzez Most Drobnostek:
Twoja zmiana: kroisz.
Moja zmiana: gotuję.
Twoja zmiana: umierasz z miłości.
Moja zmiana: wskrzeszam.

Inni autorzy

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Steve Sanfield jest mistrzem haiku.
Mieszka na wsi razem z Sarą,
swoją piękną żoną
i pisze o rzeczach małych,
reprezentujących wszystkie rzeczy.
Kyozan Joshu Roshi,
który doprowadził setki mnichów
do pełnego przebudzenia,
zwraca się ku jednoczesnemu
rozszerzaniu i kurczeniu się
wszechświata.
A ja piszę i piszę
o pewnej szlachetnej młodej damie,
która rozpięła jeansy
na przednim siedzeniu mojego jeepa
i pozwoliła mi dotknąć
źródła życia,
bo tak daleki byłem już od niego.
Powiem wam, przyjaciele,
że wolę moją tematykę.

Roshi

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Właściwie nigdy nie zrozumiałem
o czym mówi
ale od czasu do czasu
zdarza mi się
zaszczekać wespół z psem
pochylić się z irysem
albo jeszcze inaczej nieść pomoc
w równie niewielkim stopniu

Prawdziwe ja

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Prawdziwe ja, prawdziwe ja
wola niczyja -
Wolna od "Zabij"
czy "Nie zabijaj"
jako nowicjusz
zdecydowanie
wybieram
Pierwsze zobowiązanie
więcej z wolnej woli
"Niezabijanie"


Opuszczając Mount Baldy

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Zszedłem z góry
po wielu latach studiów
i rygorystycznej reguły.
Szaty mnicha zostawiłem na kołku
w starej Chacie
w której przesiadywałem tak długo
i sypiałem tak niewiele.
Zrozumiałem wreszcie
że nie mam predyspozycji
do Zagadnień Duchowych.
"Dziękuję ci, Ukochany"
zawołało moje serce
kiedy włączyłem się w rzekę samochodów
jadących Santa Monica Freeway
w kierunku Lis Angeles.
Wiele osób
(w tym kilku praktykujących)
stawiało mi zaczepne pytania
na temat Rzeczywistości Absolutnej.
Zapewne dlatego
że nie lubią patrzeć
jak stary Jikan pali.                                 

                                             1999


Ciało pełne samotności

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Weszła w moją stopę swoją stopą
a w moją talię wsypała się śniegiem.
I weszła mi w serce, mówiąc:
"Tak, to prawda".
W ten sposób Ciało Pełne Samotności
zostało przykryte od zewnątrz,
a od środka
Ciało Pełne Samotności znalazło się w objęciach.
Id tamtej pory ilekroć chcę wziąć oddech,
jej szept rozlega się w moim bezdechu:
"Tak, kochany - to prawda, to prawda".

Inny Krzysztof

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Jest jeszcze jeden Krzysztof
Patron Pokrętnych Ścieżek
Chrystusa Niechcianego dźwiga
Twojego nie uniesie


Lepsze

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

lepsze od ciemności
są fałszywe ciemności
bezecnie prowokujące
do ocierania się
o czyjąś zabytkową
kuzynkę

lepsze od banków
są fałszywe banki
gdzie wymieniamy
lewe dochody na legalne
środki pieniężne

lepsza od kawy
jest kawa niebieska
którą wypijamy
w ostatniej kąpieli
lub czasami czekając
na zdjęcie
butów

lepsze od wierszy
są moje wiersze
które opowiadają
o wszystkim
co szlachetne i piękne
same takimi
nie będąc

lepsza od dzikości
jest dzikość ukryta
kiedy na przykład
tkwię z nowym wężem
w ciemności
parkingu

lepsza od sztuki
jest sztuka odpychająca
obrazuje bowiem
wyraźniej niż święte pisma
znikomość twoich
postępów

lepsze od ciemności
są ciemności
jeszcze ciemniejsze
bardziej dogłębne i przepastne
osobliwie pozamarzane
wypełnione jamami
i oślepiającymi tunelami
w których ukazują się
machający ku nam zmarli krewni
oraz inne
dewocjonalia

lepsza od miłości
jest miłość
bardziej wyrafinowana
wykwintnie zmysłowa
łagodni mali ludzie
o lżejszych od myśli
wielkich genitaliach
wygodnie urządzeni
na powiekach mgły
żyją potem krótko
i nieszczęśliwie
gotując, uprawiając ogród
i wychowując dzieci

lepsza od mojej matki
jest twoja matka
bo twoja nadal żyje
a moja już nie
co też ja opowiadam!
wybacz mi mamo

lepsza ode mnie
jesteś ty
bardziej taktowna
jesteś
słodsza bystrzejsza szybsza
ty ty ty
ładniejsza ode mnie
silniejsza ode mnie
i bardziej samotna

chcę cię
poznawać
lepiej i lepiej

                                    Mount Baldy, 1996

 


Lekarstwo

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Moje lekarstwo
Ma wiele kontrastujących ze sobą smaków
Zaabsorbowany lub zdezorientowany
Tymi różnicami pacjent
Zapomina o bólu.




Upadek zen

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Skoro mogę wcisnąć twarz
w to miejsce
i walczyć z oddechem
a ona podąża spiesznymi palcami aby nas rozdzielić
i dać mi odetchnąć otwartymi ustami
wbrew własnemu głodowi, najbardziej prywatnemu z głodów -
dlaczego miałbym pragnąć oświecenia?
Czy coś mnie ominęło?
Zapomniałem o wczorajszym komarze
albo o głodnym duchu jutra?

Skoro mogę przemierzać to wzgórze z nożem na karku
bo wypiłem za dużo Château Latour
i wlać serce w dolinę świateł miasta Caguas
i zastygnąć w przerażeniu kiedy pies stróżujący
wybiega śliniąc się spod krzaków
i najwyraźniej mnie nie rozpoznaje
więc stoimy tam - no właśnie - rozdarci
głowiąc się kto powinien zabić kogo pierwszy -
gdy ja się ruszam on się rusza,
gdy on się rusza ja się ruszam,
dlaczego miałbym pragnąć oświecenia?
Czy coś przeoczyłem?
Nie udało mi się utulić któregoś ze światów?
Nie ukradłem jakiejś kości?

Skoro Jezus kocha mnie tak bardzo
że z Jego serca wypływa krew
a ja wspinam się po metalowej drabinie
ku Jego piersi rozwartej
smutkiem tak wielkim jak Chiny
wchodzę do najgłębszej komnaty ubrany na biało
i proszę i błagam:
"Nie tego, proszę Pana. Nie tamtego. Błagam Pana"
i spoglądam Jego oczami
jak bezradnym srają znów na głowę
a delikatna i kwitnąca sutka rodzaju ludzkiego
tkwi w kleszczach
władzy, mięśni i pieniędzy -
dlaczego miałbym pragnąć oświecenia?
Czyżbym nie rozpoznał jakiegoś karalucha?
Przeoczył coś z robactwa w wydzielinie mojego majestatu?

Skoro "kobiety są stuknięte, a faceci głupi"
i wszyscy już śpią w San Juan i w Caguas
i wszyscy oprócz mnie są zakochani
i każdy ma religię i swojego chłopca
i wielki dar samotności -

Skoro przenikam pomiędzy wszystkimi światami
i rozbieram kobietę nie dotykając jej ciała
i biegam w sprawach swojego moczu
i oferuję szerokie srebrne barki
kropeczce księżyca -
Skoro serce mam złamane jak zwykle
przez czyjąś efemeryczną urodę
a plan za placem upada
niczym królestwa bez napisu na ścianie
i - spójrz - dopadam dysząc
ostatnią stacyjkę niezrównanej prywatności Sahary
i zawirowuję powietrzem w ciemnym kokonie
zapomnienia bez wysiłku -
dlaczego miałbym dygotać na ołtarzu oświecenia?
dlaczego miałbym chcieć uśmiechać się już zawsze?

 

Najszczęśliwszy człowiek świata

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

   A potem wiele się wydarzyło. Uderzył mnie w głowę ateista. Nigdy już nie odzyskałem poczucia bezpieczeństwa. Do tej pory przerażają mnie najdrobniejsze sprawy. Mateczka Hubbard wślizgnęła się do rany i wydała potomstwo. Przez wiele lat chodziłem z zaszytą głową. Udawałem, że wszystkim pomagam.
   Otrzeźwiałem. Pogodziłem się ze swoją niedolą. Pojawiły się sosny i szare góry, zamglone widoki o poranku, ludzie wiodący interesujące życie. B-że, jakie twoje życie jest interesujące, nie przestawałem mówić. Nie przestawałem także potrząsać głową w przyjaznym niedowierzaniu.
   Tak wiele chciałbym ci powiedzieć. Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Nauczyłem się oprawiać królika za pomocą niewielu cięć, ale za to z dużym udziałem fatygi. Szczyt sezonu przypada na Wielkanoc. Wszystko schodzi za jednym pociągnięciem, potem wypycha się to chusteczkami do nosa i sprzedaje.
   Sobotni wieczór to faktycznie, jak mówią, "najbardziej samotny wieczór tygodnia". Przykucnąłem z radioodbiornikiem i dwoma motkami szpagatu, na wypadek  gdybym chciał coś ze sobą powiązać. Pozwalam chacie wyziębić się do cna i napawam się swoim szczęściem. Czasem tylko pająk spuszcza się na obrzydliwej, wilgotnej nitce i zagraża mojej ciężko zapracowanej obojętności.
   Moje rady są w cenie. Na przykład: nie sikaj na wielkie szyszki. To mogą nie być szyszki. Jeśli nie jesteś pewien, które pająki są jadowite, zabijaj wszystkie. Długonogi korsarz wcale nie jest pająkiem: naprawdę należy do mafijnej rodziny Serotonio. Chociaż owady  cenią swoje życie i chociaż ich nie słabnąca pracowitość jest wzorem dla wszystkich, nieczęsto myślą o śmierci, a kiedy się to zdarza, refleksjom owym nie towarzyszą silne emocje, jak w przypadku ciebie czy mnie. One ledwo odróżniają życie od śmierci. W tym sensie przypominają mistyków i podobnie jak mistycy, wiele z nich ma właściwości trujące. Trudno jest kochać się z owadem, zwłaszcza kiedy komuś natura nie poskąpiła. Moje dotychczasowe doświadczenia przekonują jednak, że ani jeden owad się nie skarżył. Jeśli nie jesteś nie jesteś pewien, którzy mistycy są jadowici, najlepiej zabić tego, na którego trafiłeś, uderzając go w głowę młotkiem albo butem, albo dużym warzywem, jak skamieniała rzodkiew japońska.

Mount Baldy, 1997


Księżyc

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Na niebie widać księżyc.
Dostrzegłem ten wielki, nieskomplikowany obiekt,
kiedy przed chwilą poszedłem się wysikać.
Trzeba było popatrzeć nieco dłużej.
Marny ze mnie miłośnik księżyca.
Od razu widzę go w całości
i to wszystko, jeżeli chodzi
o mnie i o księżyc.


Słodki czas

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Jakże słodki wydaje się czas
kiedy jest już za późno

I nie trzeba wpatrywać się
w jej biodra rozkołysane

na drodze do
zamierającej wyobraźni

 


Już wtedy było po imprezie

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Miałem około piętnastu lat
kiedy poszedłem za piękną dziewczyną
do Komunistycznej Partii Kanady.
Mieli potajemne zebrania
i wystarczyło spóźnić się minutę
żeby krzyczeli.
Studiowaliśmy ustawę McCarrana
przepchniętą przez bezwolne pionki w Waszyngtonie
oraz "prawo kłódki"
przeforsowane przez ich sługusów w skolonizowanym Quebecu;
mówili okropne rzeczy
o mojej rodzinie
i o tym jak doszła do pieniędzy.
Chcieli obalić
państwo które kochałem
(i któremu służyłem jak skaut).
Nienawidzili nawet dobrych ludzi
którzy sami domagali się zmian
i nazywali ich społecznymi faszystami.
Mówili co robią z kryminalistami
takimi jak moje wujostwo
mieli nawet plany
wobec mojej biednej mateczki
która wymknęła się z Litwy z dwoma zamarzniętymi jabłkami
i banknotami do gry w monopol
schowanymi pod chustką na głowie.
Nigdy nie pozwolili mi zbliżyć się do dziewczyny
a dziewczyna nigdy mi nie pozwoliła mi zbliżyć się do siebie.
Stawała się coraz piękniejsza
aż wyszła za prawnika
i sama stała się społeczną faszystką
całkiem możliwe że kryminalistką też.
Ale podziwiałem komunistów
za ich upór i bezmyślne oddanie
czemuś tak bezwzględnie błędnemu.
Minęły lata zanim znalazłem dla siebie
coś podobnego:
dołączyłem do grupy zelotów o stalowych szczękach
uważających siebie za piechotę morską
świata niematerialnego.
To tylko kwestia czasu:
Wylądujemy tą tratwą
na Tamtym Brzegu.
Zdobędziemy plażę
na Tamtym Brzegu.


 


Potop

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Zbiera się potop
Wchłonąć ma
Każdą dolinę
Każdy dach
Ciało zatopi
Duszy wolność da
Piszę to chociaż
Dowodów brak

                         Synaj, 1973

To nie Chiny

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Przytul mnie mocno
i opowiedz jak wygląda świat
Sam wolę nie patrzeć
Zdam się na twoje oczy i usta
Nie chcę czuć niczego
poza dotykiem twojej dłoni
na surowym starym zderzaku
Nie chcę czuć nic innego
Jeżeli kochasz martwe skały
i wielkie szorstkie sosny
     Nie ma sprawy - ja też je lubię
Powiedz mi czy wiatr
wydaje miły odgłos
Zamknę oczy i uśmiechnę się
Powiedz mi czy to ładny poranek
czy może bezchmurny poranek
Powiedz mi jaki to kurwa poranek
a kupię go od razu
I zrób coś, żeby pies
przestał skamleć i szczekać
To nie Chiny
nikt go tu nie zje

     Nie ma sprawy
odejdź jeśli musisz
Stworzę własny kosmos
I pozwolę by cały do mnie
     przylgnął
każda obrzydła szynka
każda nudna igła
A potem zacznę transmitować
     swoje uczucia
z tej wygolonej kopuły
na 360 stopni
do wszystkich zapierających dech
     widoków
do wszystkich śniegów i mgieł
które przetaczają się
przez lśniące góry
do kobiet kąpiących się
w strumieniu
i rozczesujących włosy
na dachach
do niemych którzy
składają do mnie prośby
w zagadkowym milczeniu
do ubogich sercem
jakkolwiek by byli bogaci
do myśli wszelkich kształtów
i przeciekających przedmiotów
     mentalnych
które tu naznosisz
na koniec swego koszmarnego życia


To już koniec

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

To już koniec
Nie będę cię ganiać
Położę się na pół godziny
To już koniec
Nie zamierzam się dobierać
do twojej pamięci
już nie wcieram się w nią twarzą
Zaraz ziewnę
Zaraz się przeciągnę
Wsadzę sobie igłę w nos
i przebiję mózg
Nie chcę cię kochać
przez resztę życia
Chcę by twoja skóra
opadła już z mojej
By moje imadło
uwolniło twoje imadło
Nie chcę żyć
z wywalonym językiem
i kolejną sprośną piosenką
w miejscu
baseballowego kija
To już koniec
Zaraz zasnę, kochanie
Nie próbuj mnie powstrzymać
Zaraz zasnę
Będę miał gładką twarz
i pocieknie mi ślina
Będę spać
czy mnie kochasz czy nie
To już koniec
Nowy Światowy Ład
zmarszczek i nieświeżego oddechu
Nie będzie już tak
jak przedtem
kiedy zjadałem cię
z zamkniętymi oczami
i z nadzieją że nie wstaniesz nagle
i nie odejdziesz
Teraz będzie inaczej
Trochę gorzej
Trochę głupiej
Trochę jak teraz
tylko krócej


Wczesny poranek na Mount Baldy

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Budzik zerwał mnie o 2.30 rano;
wskoczyłem w szaty mnicha
w kimono i w Hakama
wymodelowane na wzór
XII - wiecznego stroju łucznika;
na to wszystko koroma
ciężki strój wierzchni
z przeogromnymi rękawami;
na to jeszcze ruksu
coś jak śliniak z kawałków
z wszytym krążkiem z kości słoniowej;
na koniec wężowaty pasek
długości czterech stóp
zakończony imponującym węzłem
który przypomina sploty chałki
i zasłania dolną część ruksu,
razem wzięte
dobre 20 funtów materiału
które zarzucam szybko
o 2.30 rana
na swój gigantyczny wzwód


Bar w hotelu Takanawa Prince

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Osuwam się ku Ziemi Czystej
w stan Pijanego Na Jawie
w rozpalone do błękitu Serce
jedynego jedynego jedynego
prawdziwego Allacha Ukochanego
Towarzysza Niebezpiecznych Nastrojów
Osuwam się w 27 Piekieł
mojej religii mojej słodkiej
mrocznej religii z religii pijanej
moje ugięte kolano Poezji moje szaty
moja miska i batog Poezji
moje ostateczne obrzezanie
po obrzezaniu ciała i obrzezaniu serca
i po obrzezaniu nieprzemijającej tęsknoty
aby Powrócić i zaznać Odkupienia
ponownego Przebaczenia i zostać Obmytym
i obrzezanym Obrzezaniem Ostatecznym
Wielkim Ostatecznym Obrzezaniem -
Przez chwilę byłem rozbity
skulony tchórzliwie
w oślepiających promieniach
Obrzydliwego Oświecenia
ale uległem ostatecznej Wielkiej
Rezygnacji Poezji
i nie było to żadne Uczone Doświadczenie
ani fałszywe pocałunki Własności
Intelektualnej tylko moja słodka mroczna
religia Poezji moja nagroda pocieszenia
moje sandały i wstydliwa modlitwa
niewidzialna meksykańska świeca
bezużyteczne olejki do czyszczenia domu
i zdejmowania klątwy rywala rzuconej
na pamięć mojej dziewczyny -
Poezjo moje ty Ostateczne Obrzezanie
Cały ból wziął się z lęku
i ignorowania głosu dziewczyny
dziewczęcego dotyku i dziewczęcej
upokarzająco wonnej dziewczęcości
utraconej trzy wojny temu -
Moja kochana kocham cię od nowa
jestem twoim psem i kotem
twoim wężem Kleopatry
Krwawię nie czując bólu
po Ostatecznym Bezpostaciowym Obrzezaniu
podnoszę nieznacznie twoją sukienkę
i całuję kolano
cudownie wydzielające mleko
A wy którzy się przyglądacie
nie daj B-że!
sami jesteście w pułapce cierpienia
kiedy ja osuwam się ku Miłości -
oby was jak najszybciej pochłonęła
dziewczęcość waszej własnej
mrocznej dziewczęcej religii

Wchodzimy w okres

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

   Wchodzimy w okres bezgranicznego zdumienia, zadziwiający moment, w którym ludzie zobaczą światełko na dnie rozpaczy i dostaną zawrotu głowy na szczytach nadziei. Ta chwila ma charakter religijny i tu właśnie kryje się niebezpieczeństwo. Ludzie będą chcieli pójść za głosem Autorytetu i wiele dziwnych wyobrażeń na temat tego, czym jest ów Autorytet, narodzi im się w głowach. Rodzina pojawi się znowu jako Podstawa, szanowana i wychwalana, a ci z nas, których tknęła inna możliwość , będą stwarzać pozory, ale przynajmniej będą to pozory miłości. Szerokie masy spragnione Porządku zwrócą się do wielu twardogłowych o wprowadzenie go. Smutek zoo spadnie na społeczeństwo.

   Ty i ja, stęsknieni za niewinną bliskością, powstrzymamy się od wymawiania słów dociekliwego zachwytu w obawie przed prześladowaniami. To, co desperackie, schroni się za płaszczykiem żartu. Ale przysięgam, że pozostanę w zasięgu twoich perfum.

   Jaki surowy wydaje się dzisiaj księżyc, ma twarz Żelaznej Dziewicy zamiast zwyczajowego oblicza niewyraźnego idioty.

   Jeśli uważasz, że Freud został zniesławiony i Einstein, i Hemingway, to poczekaj, co zrobią z tymi siwymi włosami ci, którzy przyjdą po mnie.

   Ale pojawi się krzyż, znak i niektórzy go zrozumieją, tajemne zebranie, ostrzeżenie, Jeruzalem ukryte w Jeruzalem. Przywdzieję białe szaty, jak zwykle, i wejdę do Świętego Przybytku, jak robiły to pokolenia za pokoleniami, aby błagać, dopraszać się, usprawiedliwiać. Wejdę do komnaty Panny Młodej i Pana Młodego, a nikt inny nie wejdzie tam za mną.

   Radzę się nie łudzić, w najbliższej przyszłości będziemy słyszeć coraz więcej podobnych rzeczy od ludzi takich jak ja.

Seisen tańczy

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Seisen ma długie ciało
Jej ogolona głowa
zagraża oknom w dachu
a jej stopy sięgają
piwnicy pełnej jabłek.
Kiedy dla nas tańczy
podczas jednej z niewielu
tutejszych uroczystości
cała jadalnia
z nieważkim ładunkiem
mnichów i mniszek
odbija się od jej bioder
jak hula - hoop.
Szacowne stare sosny
wymykają się z posterunków
i ruszają w taniec,
podobnie jak góry San Gabriel
o płaskie Claremont
oraz całe Imperium
        Północnego - Zachodu.
Ocean zwraca się do oceanu
mówiąc: a co tam, podnieśmy się
i chodźmy się poruszać.
Mleczna Droga odkręca szprychy,
przykleja się do ud i bioder Seisen,
podobnie jak światy leżące
        poza nią
i nie narodzone jeszcze światy,
że nie wspomnę najczarniejszych
        dziur
wylęgającej się antymaterii
czy przelatujących bez ładu
        i cholernie
psujących atmosferę
przedmiotów mentalnych
takich jak ten wiersz.
Wszystko się kręci wokół bioder,
jej bioder jest dziedziną;
wszystko przez twarz jest rozjaśnione,
przez jej bezpański wyraz.
I jest jeszcze ten obolały głupiec
ten tutaj, nie - tutaj
przekonany że
Seisen to ciągle kobieta,
szukająca miejsca w którym
mogłaby stanąć
kiedy Seisen nie Tańczy.



Zabytkowe Claremont Village

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Nie pamiętam
żebym zapalał tego papierosa
i nie pamiętam
czy jestem tu sam
czy na kogoś czekam.
Nie pamiętam żebym
kiedykolwiek widział tak wiele
pięknych kobiet i mężczyzn
przechadzających się w tę i z powrotem
po zabytkowym centrum Claremont Village.
Musiałem chyba ćwiczyć
bo nie pamiętam
od czego dostałem takich mięśni
i tak pogodnego wyrazu twarzy:
Wygląda na to że odsiadywałem
deliberując nad bzdurami.
Rodzice szybko zabierają dzieci
sprzed mojej ławki,
ale młodzi są głęboko
zainteresowani
dalszymi losami
tej nadzwyczajnie nabrzmiałej aparycji
w ich tajemnych cmentarzykach,
więc odwracają się
żeby jeszcze raz na mnie spojrzeć.
Ławka mówi:
"Odfruniesz stąd".
Portfel mówi:
"Masz 62 lata".
Siedmiopiętrowy
nissan pathfinder mówi:
"Spróbuj włożyć kluczyk
w ten srebrny otwór
pod kierownicą.
To się nazywa zapłon".

                                 2 marca 1997

Jedzenie mi smakuje

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Jedzenie mi smakuje
ale raczej nie będę jadł
Dotykanie pięknej młodej kobiety
to w tej dolinie łez
wielki zaszczyt
proszę mi wybaczyć
ale na razie podziękuję
Medytacja koi rozognione serce
tak przynajmniej głosi hasło reklamowe
ale plotki i brak tchu
doprowadzają mnie do szału
Co więcej
nie chcę być przyjacielem wszystkich
nie mam już tak wiele czasu
Poszczę
poszczę w tajemnicy
żeby wychudła mi twarz
i B-g mógł mnie pokochać
tak jak kochał mnie zanim
wykazałem najdrobniejsze zainteresowanie
tymi sprawami

Niezła Zabawa

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

To niezła zabawa
wierzyć w B-ga
Warto kiedyś spróbować
Spróbuj teraz
i przekonaj się
czy B-g chce
czy nie
żeby w Niego wierzyć



Kosz

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Powinieneś pochodzić
po różnych miejscach
i pozbierać wiersze
napisane dla ciebie,
pod którymi możesz złożyć podpis.
Nie dyskutuj z nikim
o tych sprawach
Zbieraj, Zbieraj.
Kiedy kosz będzie pełen,
pojawi się osoba,
której będziesz mógł go pokazać.
Rozchyli szeroko spódnicę
i rozsiądzie się
na czarnym kamieniu,
a twój kosz zacznie podrygiwać
niczym pyłek w promieniach słońca
na bezkresnym widnokręgu
jej kolan.

Moja partnerka

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Znam pewną olbrzymią kobietę
(B-że jaka ona piękna),
która to olbrzymia kobieta
chociaż jest w pełni kobietą
ma bardzo szczególną cechę:
otóż ta olbrzymia kobieta
przychodzi do mnie czasem
bardzo wcześnie rano
i skubie mnie ze skóry!
A potem "turlamy się po niebie"
wiele mil ponad sosnami
i nic nas nie dzieli,
ale nie stanowimy Jedności,
nic podobnego.
Jesteśmy tylko olbrzymią parą,
dwoma ogromnymi ciałami,
które wypełnia czułość i rozkosz,
a wszelkie doznania zwielokrotnione są
proporcjonalnie do naszych rozmiarów.
Kiedy tak się dzieje,
zwykle gotów jestem wybaczyć wszystkim,
którzy nie dość mnie kochają
nawet tobie, Saharo,
zwłaszcza tobie.

Niepokój o poranku

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

A. To.
To mnie tak zaniepokoiło
o poranku:
pożądanie powróciło
i znowu cię pragnę.
A dobrze mi już szło,
byłem ponad tym.
Chłopcy i dziewczęta są tacy piękni
a ja, staruch, kochałem wszystkich.
A teraz znowu pragnę ciebie,
twojej całkowitej uwagi
majteczek zrolowanych w pośpiechu
nadal wiszących na jednej stopie
i tylko jednej myśli:
znaleźć się w środku
jedynego miejsca
w którym nie ma podziału
na wewnątrz
i zewnątrz.

Ja tylko tyle

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

1.
Nie mnie pisane
nagłe uznanie
na targowisku
w obecnym stanie,

ale w przyszłości
ktoś może znaleźć
szereg przesłanek
by zmienić zdanie

od jatki
w imię szlachetności
po uszlachcenie
złożoności,

co na poglądy
może wpłynąć
głębszym balansem
dyscypliną.

Każdy bez obaw
na tej Ścieżce
umowę zawrze
dość bezpiecznie.
 
2.
Rozejrzyj się,
lecz innym okiem
popatrz Miłości
obcym wzrokiem

dojrzysz nie tylko
spór przeciwieństw
(złamane serce
leczniczy wywar),

lecz skąd się rodzi
zwrot czy zmiana -
liderka pozna
na kolanach.

Ten kto zachorzał
tonąc w myślach
doceni to
i złoży pryczę.

3.
Nie próbuj słów tych
dekodować,
to nie drogowskaz
tylko droga.

Daremna
dekonstrukcja haju
lubię pofruwać
nic nie brałem.

Więc doceń
szczerość mego głosu,
ocal odwieczny
kosmyk włosów.

4.
Raz tajemnica
raz Objawienie,
Tobie powierzam
przyzwolenie,

by wydać z siebie
szept wdzięczności
za każdą łzę
mej nerwowości;

Kto w murze czasu
zrobi wyrwę

by dać mi dotknąć
tych co przyjdą

mądrością słów
rodziców moich
(tą która
anegdotą stoi)

i stenografią
nie zrodzonych
w Łaskawym zrywie
zespolonych.

5.
Niech pieśni me
zaszyfrowane
obwód przewiną
źle zwijany,

a dżingiel dźwięków
w waszych głowach,
pozwoli Most nasz
odbudować

Masz rację, Saharo

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

   Masz rację Saharo. Nie ma welonów, mgieł i oddalenia. Ale welon skrywa się za welonem, mgłę otacza mgła, a oddalenie ciągle pogłębia dystans. To dlatego nie ma welonów, mgieł i oddalenia. I dlatego nazywamy to Wielkim Oddaleniem Welonów i Mgieł. To w nim Wędrowiec staje się Włóczęgą, Włóczęga staje się Tym, Który Się Zagubił, Ten Który Się Zagubił staje się Poszukiwaczem, Poszukiwacz staje się Namiętnym Kochankiem, Namiętny Kochanek staje się Żebrakiem, Żebrak staje się Nędznikiem, Nędznik staje się Tym, Którego Trzeba Poświęcić, Ten Którego Trzeba Poświęcić staje się Zmartwychwstałym, Zmartwychwstały  staje się Tym, Który Pokonał Wielkie Oddalenie Welonów i Mgieł. Potem przez tysiąc lat, albo przez resztę popołudnia obraca się w Palącym Ogniu Przemian, ucieleśniając wszelkie transformacje, jedną po drugiej, zaczynając od początku i odnowa kończąc, 86 000 razy na sekundę. Potem zaś, Ten Który Pokonał, jeżeli jest mężczyzną, gotowy jest kochać kobietę o imieniu Sahara; jeśli jest kobietą, gotowy jest kochać mężczyznę, który potrafi napisać piosenkę o Wielkim Oddaleniu Welonów i Mgieł. Czy to ty czekasz, Saharo, czy może ja?

Wczesne pytania

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

   Dlaczego całe klasztory rozpromienionych zakonnic zgłębiają twoje prace, kiedy ja piję herbatę o nazwie Płynne Posunięcie sam jeden w chacie w czasie zimowej zawiei?
  Dlaczego ustawiasz Tron i wygłaszasz niezrozumiały dyskurs na temat Źródła Wszechrzeczy, przyprawiając go wątpliwymi spostrzeżeniami dotyczącymi kontraktu pomiędzy mężczyzną i kobietą, kiedy ja skręcony na podłodze w pozycji lotosu (która nie jest przeznaczona dla mieszkańców Ameryki Północnej) kreślę plany jaśniejących nowoczesnych miast, gdzie z dala od twej władzy demokracja i romans mogą kwitnąć?
   Dlaczego zasypiasz, gdy ja, chcąc zapoznać cię z naszą kulturą, pokazuję ci ważne pornosy, a potem, kiedy się juz skończą, dlaczego mówisz, zrywając się ze snu: "Ludzka miłość poznawać ciekawe, ale nie tak ciekawe"?
    Dlaczego Wielki Pojazd, który toczy się radośnie przez osobliwe uliczki Kioto, nie może wjechać serpentynami Mount Baldy? A skoro nie może, to co nam po nim?
    Dlaczego irysy chylą się przed tobą, kiedy w tym samym czasie groźne szyszki sosny spadają ze znacznej wysokości na nasze odsłonięte, ogolone głowy?
    Dlaczego najpierw każesz mi rozmawiać, a potem mówisz sama?
    To dlatego, że dzwonek wezwał mnie do tego pokoju, dlatego, że milknę zaszczycony twoim towarzystwem, dlatego, że słaniam się pod wpływem zapachu niewysłowionej gościnności, dlatego, że pozapominałem wszystkie swoje pytania, rzucam się na podłogę i rozpływam się w twoich.
                                                                                   
                                 - Mount Baldy, 1998

 

 
Podział                                            

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

I co mogę zrobić
z miłości nadmiarem
z tą klamką włochatą
i winem zbyt starym

I kogo mam zabrać
na krawędź lamentu
me usta w jej włosach
kolano na sercu

Już lepiej podzielę
tę miłość na dwoje
połowę zachowam
polowa jest twoja

Wypijmy to wino
schowajmy to berło
niech jęczy kochanka
gdy inni się śmieją

Ja w twojej pościeli
przykrywam się tobą
i grzebię swe kości
na ślub z narzeczoną

Ty zrobisz to samo
w sypialni od wejścia
rozkopiesz tam ziemię
na grób nowożeńca

Przysięgam na miłość
co umrzeć nie umie
będziemy oddzielnie
a jednak po ślubie

                  - Mount Baldy, 1994


Portorykańska piosenka

t
łumaczenie Daniel Wyszogrodzki

"Złamane serce diabła"
taki był tytuł piosenki
i to sam Diabeł ją śpiewał
a każdy kto ją usłyszał
nie był już taki jak przedtem
i w sercach tych wszystkich
kobiet i mężczyzn którzy usłyszeli
"Złamane serce diabła"
słabła słabość
i umacniał się Chrystus Miłości
i owej nocy ludzie położyli się spać
mocno przytulając się do siebie
jakby dokoła była tylko śmierć
Ja jej słuchałem
z Armandem i Oscarem Dorente
i z Kathy Hanking
oraz z wieloma innymi osobami
których jkuż nigdy więcej nie widziałem


W ograniczonym zakresie

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Jak tylko zrozumiałem
(nawet w ograniczonym zakresie)
że ten świat należy do B-ga
zacząłem natychmiast
tracić wagę
W tej chwili
mam na sobie kostium
do gry w hokeja
z szóstej klasy

 


Życie wypełnione zadaniami

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Jeżeli ci się Poszczęści
Zestarzejesz Się
Wypełniając Życie
Zadaniami.
Zaczniesz Odgadywać
Czego Ludzie Potrzebują
I Zapewniać Im To
Zanim Poproszą.
Będziesz Jeździć Samochodem
Tu I Tam
Odbierając I Podrzucając
A Korki Drogowe
Czy Zła Pogoda
Nie Będą Ci Przeszkadzać
W Najmniejszym Stopniu.
Poprujesz
Drogą 405
Do San Diego
Odebrać Ziarnko
Do Czyjegoś Przysłowia
I Tak Dalej I Tak Dalej.
Pomimo Bólu
W Sercu
Z Powodu Nigdy Nie Odnalezionej
Dziewczyny
I Mimo
Że Po Latach
Duchowej Ascezy
Nie Udało Ci Się Osiągnąć
Oświecenia
Pewna Pogoda Ducha
Zacznie Się Budzić
Na Twoich Zawiedzionych
Nadziejach I Zamiarach.
Jakże Skwapliwie
Rzucisz Się Do Wypełniania
Następnego Zlecenia:
Pogrzebać W Okularach
Słonecznych
W Biurze
Rzeczy Znalezionych
W Las Vegas
Zaledwie Kilka Godzin Jazdy
Przez Pustynię
Masz Siwe Włosy
Tłuste Piersi
I Oponę W Talii
Nie Jesteś Już Chłopcem,
Już Nawet Nie Mężczyzną
Ale Poczucie Wdzięczności
Ożywia Każdy
Twój Ruch.
Tak, Proszę Pana
To Dokładnie Te Okulary
W Złotych Ramkach
Zostawiła Je na Plastikowej Tacy
Obok Automatu Do Gry
Na Jednodolarówki.
Nie, Proszę Pana, Nie Kłamię.


Oto przyczyna

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Znajomy opowiedział mi
jak wielki mędrzec
Nisargadatta Maharaj
zaproponował mu raz papierosa:
"Dziękuję panu, ale ja nie palę".
"Nie pali pan?" odparł mistrz.
"To po co jest życie?"



Życzcie mi szczęścia

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

świeża pajęczyna
wydęta
jak spinaker
w otwartym oknie
a oto i on
mały spryciarz
żeglujący
na mlecznej nitce
życzcie mi szczęścia
admirale
nie ukończyłem niczego
od bardzo dawna


Misja

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Pracowałem w pracy
We śnie zasypiałem
Umarłem śmiertelnie
Teraz się oddalę

Zostawię niezbędne
I to co skończone
Potrzebne dla Ducha
Potrzebne w Otworze

Do ciebie należę
Jak zawsze, Kochana
Od skóry do szpiku
Od pragnień do ciała

To koniec mej misji
Więc nieś za mnie modły
I wybacz me życie
I to jak je wiodłem

Goniłem za Ciałem
Co gnało też za mną
Tęsknota jest portem
A śmierć moim żaglem


Figurki religijne

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Po pewnym czasie
zacząłem bawić się lalkami
bardzo mi się podobały ich łagodne miny
każda miała swoje miejsce
w kącie pokoju 315

Mówiłem do siebie:
To nie ma znaczenia
że Leonard nie może oddychać
że tak beznadziejnie spanikował
w obliczu sytuacji

Zapalałem papierosa
i kadzidełko Nag Champa
I jedno i drugie wypalało się zbyt szybko
w powiewie wiatraka na suficie

Potem mogłem powiedzieć
coś w rodzaju
Dziękuję Wam
za warunki na jakich żyję
bo czuję bezbolesną jasność
że nie jestem w mocy
nic uczynić

i oglądałem CNN
przez resztę nocy
ale teraz już
z całkiem innego
punktu widzenia   


W temacie papierosów

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Znowu się zaczyna
i tak jak za pierwszym razem
dziewczyna ma na imię Claire
i jest Francuzką
Tylko że teraz
chłopiec ma na imię Jikan
i jest starym facetem

To już nie Grecja
jesteśmy w Indiach
to nowy adres nieszczęścia
chociaż tym razem
chłopiec nie jest nieszczęśliwy
własnym nieszczęściem
a i Claire zauważyła
że ów chłopiec
ma sześćdziesiąt pięć lat

Natomiast zupełnie taka sama
jest obietnica, piękno
i zbawienie
jakie dają papierosy
miniaturowy Partenon
otwartej paczki

a i Bombaj, podobnie jak Ateny
sprzed czterdziestu lat
to miasto w którym świetnie się pali

Dobrze, na razie wystarczy
Będę w stanie kochać ją oraz
resztę mojego życia dzięki doświadczeniu
wyniesionemu z książek




Gdy nie ma mojej Miłej

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Gdy nie ma mojej Miłej
Jak miłość wypróbować
Lecz może będzie dzisiaj
Tak modlę się do B-ga

Ukradkiem rzucę okiem
I jeśli się rozpłynie
To uznam ze spokojem
Uczucie za prawdziwe

Me serce jest jak ciernie
Jej Drzewem być potrafi
Moje jest ostre, suche
Jej serce to Baldachim

Nie spałem przez noc całą
Co z tego mam gdy dnieje
To chyba nie w porządku
Właściwie nigdy nie jest

Ona już przy Maszynie
Podchodzę na paluszkach
Pozdrawia mnie uśmiechem
Na tym polega sztuka

Gdy tak mnie uszczęśliwia
Dzień nowy błogosławiąc
Dziękuję za Jałmużnę
Odchodzę utykając




Niestosowne

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

To niestosowne
żebyś w miejscu
rozrywki
próbowała zapomnieć
o lekkim horrorze
ostatniego miliona lat

Najbardziej ze wszystkiego
nie podobają mi się dzielne skrzypce
zgrzytające
o krawędź masakry
jakby chciały dowieść
że zabójcy są słabi
i ofiary zwyciężą
W ten sposób miesza się
koszmar ze snem
Wywraca się koszmar
na drugą stronę
Usuń skrzypce

Odłóż także odwagę
Nie zauważyłeś
że odwaga przyciąga
łajdaków
i krwiopijców
W ich oczach to prowokacja

Zwróć odwagę skałom
i błotu
i temu co podtrzymuje błoto
Zakończ ten wstrętny eksperyment
na ludzkim sercu

I proszę nie opowiadaj mi więcej
o samotnej stacyjce kolejowej
na której obnażyliśmy się wzajem
obsypani pestkami jabłek


Plaża w Kamini

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Zagłówki
       srebrna woda
kryształki soli
       na jej powiekach
Świat cały
       błyszczący i nagły
na chwilę zanim B-g
       przenicował cię


Śmiech na Panteonie

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Podobał mi się wasz śmiech
       starzy poeci
kiedy mnie witaliście

ale nie zostaję tu
       na dłużej
Wy też nie

                               - 1985

Drogi Dzienniczku

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Jesteś potężniejszy od Biblii
"Konferencji Ptaków"
I od "Uapaniszad"
Razem wziętych

Jesteś bardziej surowy
Od Świętych Ksiąg
i Kodeksu Hammurabiego
Bardziej niebezpieczny od tez Lutra
Przybitych do drzwi Katedry

Jesteś słodszy
Od "Pieśni nad pieśniami"
O wiele mocniejszy
Od "Eposu o Gilgameszu"
I dzielniejszy
od sag Islandii

Chylę czoło z wdzięczności
Dla tych, co poświęcają życie
Na zachowanie tajemnicy
Codziennej tajemnicy
Pod kluczem

Drogi Dzienniczku
Z całym szacunkiem
Ale jesteś bardziej wzniosły
Niż inne święte teksty

Czasami zwykła
Lista moich spraw
Jest bardziej święta od Deklaracji Praw Człowieka
I bardziej treściwa


Pytanie Laytona

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Ilekroć mu wyznaję
co właściwie zamierzam zrobić,
Layton zapytuje uroczyście:
Leonardzie, czy jesteś pewien,
że robisz nie to co trzeba?

 
Gdybyś wiedziała

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

gdybyś wiedziała jak bardzo cię kochaliśmy
znikła byś z pola widzenia
i przestała igrać sobie
z namiętnością
która zabiła trzysta tysięcy ludzi
w Hiroszimie
ściągała kamienie z księżyca
i kruszyła je na pył
w poszukiwaniu ciebie
w poszukiwaniu twojej utraconej zachęty


Lorca żyje

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Lorca mieszka w Nowym Jorku
Nie wrócił do Hiszpanii
Był pewien czas na Kubie
A teraz jest tu z nami

I dość ma już Cyganów
I morze też go nudzi
Grać przestał bo w gitarze
Pozrywał wszystkie struny

Wie, że go zastrzelili
Wciąż słyszy to od nowa
Lecz mieszka w Nowym Jorku
Choć mu się nie podoba


Dobrzy Niemcy

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Poznałem twą rodzinę
Zawczasu uprzedzony
Że ojciec jest faszystą
A matka kurwiszonem

I jestem zawiedziony
Właściwie to się nudzę
To zwykli Dobrzy Niemcy
Lecz ty to Hitlerjugend

I mam już lepszy pomysł
Poszukam szczęścia w Chinach
Gdzie zbrodniarz jest poetą
Towarzysz to dziewczyna

                                      -1973

Pilot

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

   Często myślę sobie
kiedy leżę samotnie w
pokoju z otwartymi ustami
a pilot zaplątał się
gdzieś w pościeli

Gdybym mógł ci pomóc

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Gdybym mógł ci pomóc, stary, zrobiłbym to
Naprawdę bym to zrobił
Pomodliłbym się za ciebie
Sprawiłbym, że będziesz miał kark jak atleta
Zabrałbym cię na most
powszechnie uważany za piękny
gdyby był choć cień szansy
że ci się spodoba
Kupiłbym ci ten motocykl
Puściłbym twoje piosenki z szafy grającej
gdybyś był piosenkarzem
Pomógłbym ci pokonać
tę życiową przepaść
Ponownie umarłbym dla ciebie na krzyżu
Zrobiłbym dla ciebie to wszystko
bo jesteś panem twojego życia
ale tak się ode mnie oddaliłeś
że postanowiłem przygarnąć cię tutaj
najbardziej ulotnymi przymiotami
Zawsze chciałeś być odważny i sprawiedliwy
Oddychaj głęboko
i rozpocznij swoją wielką przygodę
z miażdżącą samotnością

Opóźnienie

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

"Wiele potrafię w sobie zatrzymać;
Nie odezwę się aż wody wyleją z brzegów
i przełamią tamę".

Tak więc byłem w stanie opóźnić wydanie
tej książki
dobrze poza koniec XX wieku.

Popołudnie w Montrealu

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Henry i ja
zasłaniamy głowy
i piszemy kilka wierszy
Otwarty modlitewnik
Gra radio
Henry mówi: Nie grają tego
tak jak trzeba,
powinno być szybciej.
Drzwi do kuchni uchylone
Pada deszcz
Henry mówi: Przykro mi że zabiłem twojego ojca
to był wypadek na polowaniu.
Rabin Zerkin spieszy
do nas
przez mokre miasto
i wiezie wełniane szale modlitewne
które obiecał nam
przez telefon
Henry mówi: W roku
milion sześćset tysięcy
dwieście dwudziestym dziewiątym
zaczniesz swój komentarz do Tory,
a w roku czternaście tysięcy
czterysta czterdziestym trzecim
ja zacznę mój komentarz
do Tory.
Mój nazwę Tzim Tzimay Ha Yerak
co oznacza
"Zielona Zieleń Zieleniny";
potem napiszemy razem książkę
pod tytułem "Żołędzie i inne liście"
lub
"Zielone wzgórza słonecznego blasku"
Palimy players medium
pijemy filiżanki gorącej wody
czekamy na rabina Zerkina
Henry mówi: Przykro mi że zabiłem twojego ojca
to był wypadek na polowaniu
Ale on wróci
Tak samo jak królowa Elżbieta Pierwsza

Trzeba mi prochów

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Trzeba mi prochów
trzeba mi wina
i przyjemności
w obu pachwinach

i twojej ręki
ręki szarpiącej
i twoich soków
na moim torsie

trzeba mi widzieć
bo nie widziałem
jak ty mnie pragniesz
wiedziona szałem

trzeba usłyszeć
co niesłychane
twoje przekleństwo
wypowiedziane

chcę dostać rozkaz
że mam się stawić
jak blask księżyca
ponad morzami

bo muszę poznać
jak nie poznałem
odpływ i przypływającą
falę

bo muszę doznać
jak nie doznałem
magnes Przyciągający
me ciało

a teraz ginie
a teraz gaśnie
burza hormonów
i popłoch w pieśni

 


Brakuje mi matki

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Chciałbym ją sprowadzić do Indii
I obkupić
W złoto i klejnoty
Chciałbym usłyszeć jak wzdycha
Nad dolą ulicznych biedaków
I zachwyca się
Bezlitosną szarością
Morza Arabskiego
Miała rację we wszystkim
Włączając moją głupią gitarę
I to dokąd mnie zaprowadziła
Zrozumiałaby
Bawełniane flagi
Smutek portu
Łuki z dawnych czasów
Pogłaskałaby mnie po głowie
I pobłogosławiła moją
Sprośną piosenkę

Spośród tysięcy

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Spośród tysięcy ludzi
którzy są brani
albo chcieliby być brani
za poetów,
może jeden lub dwóch
to prawdziwi poeci,
reszta tylko udaje,
ale kręcą się po uświęconych rewirach
i próbują wyglądać na prawdziwych.
Nie trzeba dodawać,
że ja sam zaliczam się do udawaczy
i jest to moja historia.


Tawerna u Duska 1967

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Cały czas śpiewają u Duska,
siedząc pod pradawną sosną pośród głębokiej nocy
nieruchomych i spadających gwiazd.
Podejdź do okna, to ich usłyszysz.
Pewnie kończy się czyjeś wesele
albo jakiś chłopak wypływa łodzią o świcie.
Znajdzie się dla ciebie miejsce przy stole,
wino i jabłka dostarczone z lądu,
znajdzie się w piosence miejsce na twój głos.
Wrzuć coś na siebie,
a jeśli musisz komuś powiedzieć,
że wychodzisz,
to powiedz albo zabierz ich ze sobą pospiesz się:
posłali po ciebie -
dostałeś wezwanie -
nie będą czekać w nieskończoność.
Nawet już teraz nie czekają.
 

Stary automat na 23 Ulicy

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Stanąłem znów przed Automatem
Mają na głowie sakralną czapkę
Okrągłe są w niej klopsy
A naleśniki płaskie
Prosiłem B-ga w niebie
By tak już było zawsze

                                               - 1970

Zbyt stary

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Jestem zbyt stary
żeby opanować nazwiska
nowych zabójców
Ten tutaj wygląda
na zmęczonego ale atrakcyjnego
jest oddany, profesjonalny
Przypomina mnie samego
kiedy wykładałem
radykalną odmianę buddyzmu
beznadziejnie chorym na głowę
W imię dawnej
wysokiej magii
rozkazuje
palić żywcem rodziny
kaleczyć dzieci
Zna zapewne
jedną czy dwie moje piosenki
Wszyscy oni
nurzający ręce we krwi
przeżuwacze wnętrzności
łowcy skalpów
tańczyli do muzyki Beatlesów
i czcili Boba Dylana
Drodzy przyjaciele
niewielu nas zostało
przycichliśmy
cały czas dygocąc
ukryci pomiędzy pobratymcami -
oniemiali fanatycy
stajemy się świadkami
dawnych okropności
przestarzałych dawnych okropności
które przegnały z serca
tkliwy apetyt
upokorzyły ewolucję
z modlitwy uczyniły wymiociny


W czasie dnia

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Siedzę tu
Przy oknie
Czekając na ciebie
Aż przebiegniesz obok
Ukrzyżowana w dresy do joggingu
Przypominasz mi mnie samego
Być może (zastanawiam się bezprzedmiotowo)
Mógłbym cię pocieszyć
Podobają mi się bruzdy między twoimi oczami
I wyniszczający niepokój
Zaciśniętej twarzy
Masz teraz nowe oblicze
Twarz dochodzącą
Twarz wyzbytą obiektywnego doświadczenia
Wybrałaś ścieżkę mięśni
Ku własnemu smutkowi
W pojęciu innych ludzi
Jesteś niedostępna
Oddaję ci honory
Odważna istoto
Któraś połknęła tak wiele
A skosztowała tak mało


Zimno

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Zimno ogarnia mnie
i dygocę
Wino
obala moje łzy
Noc zabiera mnie do łóżka
a smutek
wzmacnia determinację
Twoje imię płonie
pod pomnikiem
Nawet kiedy byłem z tobą
chciałem być tutaj
Deszcz odpina mi pasek
Wiatr nadaje kształt
twojej nieobecności
Wchodzę i wychodzę
z Jednego Serca
nie walcząc już
o wolność


Cudowny lek

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Wstaję zbyt późno
Dzień jest stracony
Nie błogosławię koguta
Nie wyciągam rąk ku wodzie
Potem robi się ciemno
i zaglądam we wszystkie zakamarki
przy Rue St Denis
Rozmawiam nawet o religii
z innymi utracjuszami
którzy - tak jak ja - szukają nowych kobiet
Zasypiam w łóżku
w połowie lektury psalmu
w którym szukałem
cudownego leku

                                    Montreal, 1975






Pisałem za miłość

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Pisałem za miłość
Potem pisałem za pieniądze
U kogoś takiego jak ja
wychodzi na jedno.

                                          - 1975

Litość przywraca

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Chcę kobiety -
Pożądam zaszczytów -
I miejsca do spokojnych rozmyślań -
Potem Litość przywraca mnie
Trójdźwiękom
I kryzysowi piosenki


Tradycja

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Jazz w radio
.32 w szufladzie biurka
Pędzel w dłoni
Smutna niepewność w sercu
Maluję kobietę
Saksofon robi to lepiej
Zimna marcowa noc robi to lepiej
Wszystko z wyjątkiem jego serca i ręki
Robi to lepiej
Z papieru wyłania się kobieta
Najpierw kolory
Potem cienie na biodrach
Ona zna swoje towarzystwo
Niespodzianki
Cierpliwości i bezładnego osamotnienia
Zna melodię
Według swojej stacji
Jak poddać się zmianom
Których nie potrafi zagrać
Trzeba go skontaktować z tymi co potrafią
I z tą kobietą na rysunku
Bo nigdy nie przeszyje powietrza swoją urodą
Ona też jest tu u siebie
Też ma tu miejsce
W piwnicy wielkiego muzeum
Nie żeby się tym chwalił
Nawet przed sobą
Nie żeby ośmielił się to nazwać
Czymś w rodzaju Ścieżki
On nigdy nie rozwikła
Ani nie poprawi
Okoliczności
Przykuwających go do odosobnienia
I nie pochyli się pod ciężarem miłości
Dostrzegając nagłą łaskę
Która zatopiła pokój
I rozmywa go teraz
W tradycyjnym złotym świetle

Mgiełka pornografii

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

kiedy wyłoniłaś się z mgiełki pornografii
mówiąc o małżeństwie i orgiach
byłem zaledwie pięćdziesięciosiedmioletnim chłopcem
starającym się zarobić coś na szybko 
bez zbytniego przemęczenia

było o dziesięć lat za późno
ale sprawiłem wreszcie
że najpiękniejsza dziewczyna religijnej lewicy
dotarła ustami do miejsca
gdzie nie zagląda słońce

sztukę piosenki
miałem w kościach
kawa szalała na moim punkcie
nie odbierałem telefonów
i odmawiałem modlitwę
za wszystkich dzwoniących
którzy nie zostawiali wiadomości

tak wyglądało moje życie
w Los Angeles
kiedy zdjęłaś powoli
żółty sweter
a ja zaśliniłem
twoje chłopięce biodra
i spróbowałem zostać
mężem
twoich zmysłów mrocznych
i macierzyńskich

dziękuję że pozwoliłaś mi dokończyć
tyle pompatycznych piosenek
zamiast kazać --ć się częściej
i za godziny jakie dałaś mi spędzić
na czarnej macie do medytacji
gdzie konspirowałem podpierając się
chybionym arystokratycznym rodowodem
jak zwalczać prostactwo
i zaprowadzić porządek w Ameryce
za pomocą drutu kolczastego
i regularnego metrum wiersza

a teraz kiedy już nas nie ma
mam tysiąc lat
by powiedzieć ci jak wyrastam na wszystkim co wyrasta
jak stałem się kochankiem jakiego pragnęłaś
który nie istnieje poza twoim pięknem
i czeka nagi i pochylony
bazując na przydziale twojego pożądania
mam tysiąc lat
by stać się twym bliźniakiem
kochającym lustrzanym odbiciem
które z tobą przyszło na świat

nareszcie mogę
wmanewrować cię w pozowanie
przed polaroidem
kiedy rozpalasz mój aparat słuchowy
wygadywaniem wyuzdanych świństw

twój popłoch nie przyspieszy mojego nadejścia
a mój popłoch i moje opadające ramiona
nasze bezwstydne życie to ziarna
rozsypane w ofierze
przed niebotycznymi wyżynami naszej miłości
druga strona twojego niepokoju
to hamak potu i pomruków
a całe pokolenia motyli rozmnażają się i giną
kiedy my niwelujemy różnice
czas podbiega jak najmniejszy piesek B-ga
i liże nam palce jak śpimy w splocie pasów i kajdanków

och słodyczy pierwszych nocy
i dwudziestych trzecich nocy
i nocy po śmierci i po goryczy
o słodyczy dzisiejszego poranka
pszczoły wdzierają się do połamanych malw
i w nienaganny porządek przedmiotów na stole
nasze dawne intencje
nie mają wagi ani znaczenia
kiedy niwelujemy
kiedy niwelujemy
wszelkie różnice

Jak mogłem wątpić

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Przestałem cię szukać
Przestałem na ciebie czekać
Przestałem dla ciebie umierać
i zacząłem umierać sam dla siebie
Gwałtownie się postarzałem
Przytyłem na twarzy
zwiotczały mi jaja
i zapomniałem że kiedykolwiek cię kochałem
Byłem stary
Nie miałem żadnego celu, żadnej misji
Snułem się bez celu jedząc i kupując
większe i jeszcze większe ubrania
i zapomniałem za co nienawidzę każdej
przeciągającej się chwili jaką sam musiałem wypełnić
Dlaczego wróciłaś do mnie dzisiaj
Nie mogę nawet wstać z krzesła
Po policzkach płyną mi łzy
Znowu jestem zakochany
Mogę tak żyć

Dyktando w samolocie nad Europą

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Leonardo,
nie jestem już samotna.
Przyjmę teraz twoją
przyjaźń
jeżeli potrafisz
powiedzieć o mnie coś prawdziwego.
Zgadza się
miałem na sobie rozpinany czerwony sweter
który wkładałem zwykle
wieczorami.
Lata zbliżały nas do siebie.
Prosimy wyprostować siedzenia.
Lądujemy w Wiedniu,
gdzie zabiłem się
w sześćdziesiątym drugim.

Wielkie wydarzenie

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

To stanie się już wkrótce. Wielkie wydarzenie położy kres koszmarowi. To będzie koniec smutku.
W przyszły wtorek po zachodzie słońca zagram "Sonatę księżycową", ale wspak.
Odwrócę w ten sposób skutki szaleńczego skoku w cierpienie, jaki świat wykonuje od 200 milionów lat.
Ależ to będzie cudowna noc. Odetchniemy z ulgą, zniedołężniałe rudziki odzyskają jaskrawoczerwone upierzenie, a emerytowane słowiki podniosą zakurzone ogony i potwierdzą majestat stworzenia! 


Niebo nad Paryżem

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Niebo nad Paryżem
jaśnieje lazurem
Wolę się nie zniżać
z całej siły frunę

Jej nogi są długie
serce ma wyniosłe
Mocne to łańcuchy
ja też jestem mocny


Przeurocza piosenka

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Ty idziesz swoją drogą
Ja też pójdę twoją drogą
 

 


Dotychczasowa historia

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

   Wszystko wybuchło w dniu moich narodzin. Wiał wiatr. Wyschnięte liście uderzały w mury Szpitala Homeopatycznego. Żyłem. Żyłem w przerażeniu.
   Darczyńcy stłoczyli się nade mną jak drużyna rugby. Zaczęli wręczać mi różne rzeczy, a potem je odbierali. To, co nie pasowało, wrzucali z powrotem do Leja Otchłani. Podarków było wiele i wiele było towarzyszących im przestróg.
   Dajemy ci świetne serce, ale jeśli będziesz pić wino, znienawidzisz cały świat. Luna jest twoją siostrą, ale jak zaczniesz brać tabletki nasenne, znajdziesz się w towarzystwie nieszczęśliwych kobiet. Ilekroć spróbujesz schwytać miłość w garść, stracisz śnieżynkę pamięci.
   Moja matka leżała w pobliżu i usłyszałem jak krzyczy: "On nie jest mój!" Szlachetna rodzicielka krzyczała z łoża krwi i wody, a było to przeznaczone wyłącznie dla moich uszu. Usłyszałem ją i podziękowałem za słowa prawdy radosnym piskiem. Nie wdałem się w rodzinę, Byłem chroniony.
   Młoty spadały na noworodki wszędzie wkoło, ale ja byłem bezpieczny na rzece w pięknej, jesiennej krainie Egiptu. 


To coś

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Jestem to coś
co śpiewu ma dość
Kocham śpiew
mojej miłej także śpiewać chcę
i memu własnemu drogiemu B - gu słodkiemu
Jej i Jemu pieśń chcę nieść
gdzie miła ma futerko ma
a takie ono święte
że chciałbym czołgać się na klęczkach
z wysokiego urwiska
i żeglować dokoła śpiewając
na wietrze przyjaznym
mej lekkiej jak piórko duszy
Jestem to coś
co śpiewać chce na złość
wystawione na ślinę
i pogardę sędziów
O B - ŻE jak chce mi się śpiewać
Ja jestem
TO COŚ CO ŚPIEWU NIE MA DOŚĆ

Na ścieżce

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

dla C. C.

          Na ścieżce samotności
trafiłem w okolice pieśni
i zatrzymałem się tam
na pół życia
A teraz zostawiam gitarę
i klawisze
przyjaciół i partnerki do s - ksu
i ruszam dalej
ścieżką samotności
Jestem stary, ale nie żałuje niczego
ani jednej rzeczy
mimo że jestem samotny i zły
i wypełnia mnie strach i pożądanie
          Pochyl się nade mną
ze swoich mgieł i winorośli
O wyniosła, długopalca
przenikająca wzrokiem
Pochyl się nad tym workiem trucizny
z zepsutymi zębami
i przyciśnij usta
do światła mego serca
 

 
 Strofy dla H.M.

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

O doskonały gentelmanie, mistrzu
Tronu Monarchy, niewzruszony spiżu
serca Synaju   , zwycięzco spod Verdun,
pierwszy z poetów nie znanych do dzisiaj,

którego sztandar ponad śmiercią błyszczał
wzlatał nad nędzę, samotność i żałość;
dzięki za twe odosobnione lata,
kiedy jedynie na przeczuciu trwałeś
chwały i słów Miłości nieobecnych szukałeś.

(Zniknąłeś nam z oczu. Tymczasem medycy
kunszt swój sprawdzali na duszy wybranej,
która to dusza siadła po prawicy
B - ga i tknięta była - nienaganna,
chociaż upadła w ludzkich oczach - Panem.)
O druhu, tyś był zezwalać łaskawy
twą aureolę gasić światła darem
ten hołd niezgrabny przyjmij dla swej sławy
(powstrzymaj Skromność przed wzajemnościami).

My tu nie wiemy, czyj to głos, czy Wola
kazał ci wzlecieć z łuku autostrady;
albo na ileś Hebrajczykiem, skoro
stopy swe wzniosłeś ponad piach i trawy
o Latająca Rybo - oderwany,
błogosławione Imię i Pseudonim
błogosławiony Ów, co cię ocalił
dając na równi tak niematerialnej
pieśń o miłości traconej, zyskanej.

Henry, mój drogi, potrafisz wybaczyć
wersy koślawe, staroświeckie w tonie,
więcej niżeli tren żałobny znaczysz
a szczere są, choć rozdmuchane w formie,
lecz gest sam prosty i należny tobie,
bo przyjaźń nasza rzadkiej jest natury,
chociaż prostota nie popłaca, bowiem
miłość spłoszona umyka spod chmury
w odbrązowionej cień literatury.

Ja sam już nie wiem, dokąd się udaję,
starcza mi stół i krzesło - wyczekuję,
czekam, nie wiedząc, na co to czekanie
zmieniam więc pokój, państwo. Porównuję
oszczędny oręż światła, co cechuje
twój styl, do moich słownych bombardowań.
Ty stoisz tam, gdzie każdy z nas stchórzył,
ty klęczysz tam, gdzie nam zabrakło słowa,
samotne serce, bez żalu nad sobą.              


Dlaczego kocham Francję

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

 O Francjo, dałaś moim dzieciom język, a zonie kochanków i grzyby. Śpiewałaś moje piosenki. Oddałaś faszystom mojego wuja i ciotkę. Wpadłem na skórzane torsy policji na Place de la Bastille. Wziąłem pieniądze od komunistów. Oddałem swój wiek średni mlecznym miasteczkom rejonu Lubéron. Uciekłem gospodarskim psom na drodze pod Rousillon. Na francuskiej ziemi drży mi ręka. Przybyłem do was ze zbrukaną filozofią świętości, a wy poprosiliście, żebym zasiadł do wywiadu. O Francjo, któraś brała mnie tak serio, muszę jeszcze raz przemysleć swoją sytuację. O Francjo, każdy kolejny mesjasz dziękuje ci za swoją samotność. Chciałbym być gdzie indziej, ale zawsze jestem we Francji. Bądź silna, bądź atomowa, moja Francjo. Flirtuj z każdą stroną i gadaj, gadaj, niegdy nie przestawaj gadać o tym, jak żyć bez B - ga.


Mój Odkupiciel

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Myślę o tobie cały czas
Ale nie mogę już o tobie mówić
Muszę cię kochać w tajemnicy
I przychodzić do ciebie kiedy jestem sam
Jak teraz
Ale i teraz muszę być ostrożny
Pragnę wszystkich kobiet
Jakie stworzyłaś na swoje podobieństwo
To dlatego spuszczam wzrok
Kiedy je mijam na ulicy
Słyszysz moją modlitwę
Tę do której brak mi słów
I imię którego nie mogę wymówić
Skręcam się z miłości
Spala mnie nuda
Nienawidzę swojego przebrania
Mojej maski tęsknoty
Ale nic nie mogę zrobić
Bez tego przebrania
Nie zostałbym stworzony
Moim Odkupicielem jest kobieta
Jej portret zaginął
Musieliśmy go oddać
Sto lat temu
"Dajcie nam Panią" powiedzieli,
"Zrobiło się zbyt niebezpiecznie
By trzymać na ścianie jej podobiznę"
Oddałem ją więc
A wraz z nią jej język
Radosną mowę
Którą stworzyła dla swego imienia
I każdy kto chce o niej
Teraz mówić
Musi stać się taki jak ja
Upokorzony i milczący
Skręcający się z miłości
Specjalista od nudy
Oraz innych infantylnych spraw


Najpierw

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Najpierw nic się nie zdarzy
a nieco później
nic nie zdarzy się znowu
W nocy przejdzie w pobliżu rodzina
rozmawiając o kładzeniu dzieci spać
Będzie to dla ciebie sygnałem
do zapalenia papierosa
Potem nastąpi delikatna sytuacja
w której przybysze z prowincji
zgromadzą się wokół stołu
by przedyskutować twój styl bycia
Każ im odejść proponując
szklankę soku wiśniowego
Twój styl życia legł w gruzach
całe lata temu
Góry skąpane w blasku księżyca
otaczają twoje serce
i widać jak Namaszczony
maszeruje ścieżką
z workiem i kosturem
Zapewne myśli o tym
co powiedziałeś
na szkolnym podwórku 100 lat temu
To niebezpieczna chwila
i może wtrącić cię w milczenie
na milion lat
Na szczęście dźwięk klarnetów
wędrownego zespołu klezmerskiego
wpada do kuchni
Pozwól żeby cię oderwał
od ponurej medytacji
Lodówka przejdzie na drugi brzeg
a kot wskoczy na parapet
Bez najmniejszej przyczyny
zaczniesz płakać
A potem wyschną łzy
i rozpaczliwie zapragniesz towarzysza
Ja będę tym towarzyszem
Najpierw nic się nam nie zdarzy
a później
nie zdarzy się nam znowu


Krzyż

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Jestem Teodoros
poeta który nie umie czytać i pisać
Kiedy stałem się za stary do pracy
zacząłem wyrabiać dewocjonalia
dla sklepów z pamiątkami
Wyłamywałem drzwi
i dobierałem się do kobiet
kobiet z Ameryki i Paryża
To właśnie one
uznały że jestem poetą
Nie powiem wam o swoich
kłopotach
o upadku syna
ani o życiu na morzu
Rzeźbiłem krzyże
i tak jak wszyscy
nosiłem krzyż
Zadziwiałem kobiety swoją żądzą
Łowiłem dla nich ryby
w okularach i za pomocą harpuna
i karmiłem rzeczami
jakich nigdy wcześniej nie jadły
Jeśli jesteś kobietą
i pójdziesz śladami strużyn
tego oto rzemieślnika
w świetle księżyca
ujrzysz mojego atletycznego ducha
na szlaku morskim do Vlychos
a jeśli jesteś mężczyzną
na tym samym szlaku
usłysz głosy kobiet
tak samo jak ja je słyszałem
napływające znad wody
napływające z łodzi
i spomiędzy łodzi
a wtedy z pewnością
zrozumiesz moje życie
i okażesz grzeczność mojej duszy
wybaczając mi
Wznoszę modlitwę do tego
który wyrzeźbił mnie ze mnie
Wyznaję to
przy winie
Leonardosowi
hebrajskiemu druhowi
który spisuje to wszystko
dla tych co nadejdą

                                                         Kamini, Hydra, 1980


Zmęczeni

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Jesteśmy zmęczeni tym, że jesteśmy biali, i zmęczeni tym, że jesteśmy czarni, i nie będziemy już dłużej ani czarni, ani biali. Staniemy się głosami, wyzbytymi kształtu głosami w błękitnym niebie, przyjemnymi harmoniami w zakamarkach waszej udręki. Zostaniemy w tym stanie, aż weźmiecie się w garść, a cierpienie da wam opanowanie i będziecie w stanie uwierzyć w słowo B - ga, który mówił wam już tyle razy i na tyle różnych sposobów, żebyście kochali się nawzajem, a przynajmniej nie torturowali i nie mordowali w imię jakiejś kretyńskiej ludzkiej idei, od której chce się rzygać i która sprawia, że B-g się od was odwraca i zaciemnia kosmos niewyobrażalnym smutkiem. Jesteśmy zmęczeni tym, że jesteśmy biali, i zmęczeni tym, że jesteśmy czarni, i nie będziemy już dłużej ani czarni, ani biali.


Maselniczka

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Kochanie, mam teraz maselniczkę
o kształcie krowy

Spór

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Być może jesteś osobą, która lubi
spierać się z Wiecznością. Oto dobry sposób
na rozpoczęcie takiego Sporu:

Dlaczego jesteś mi przeciwny
Czemu zamilknąć karzesz mi
Sam ześlij Prawdę na me usta
I zapal Światło na mej brwi

Po pewnym czasie odpowiedź na te postulaty może wypłynąć z dna twego brzucha albo spłynąć z ronda kapelusza, a być może będzie to wymagało przyjęcia odpowiedniej pigułki, ale zaczniesz kochać Tego, który je wystosował, być może zawołasz wtedy, jak wołało tak wielu z naszych rodziców:

Niech będzie błogosławiony Ten
Który tak osłodził
mój Spór.

Coś z wczesnych lat siedemdziesiątych

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Z reguły , albo raczej z zasady, jak to mówicie, okazywanie przez czytelników braku zainteresowania powieścią sentymentalną jest w jak najlepszym tonie. Innymi słowy, różnię się od większości z was, a im starszy jestem, tym bardziej mnie to cieszy. Powinienem był przybyć z innego kraju i zabawić was opowieściami o koszmarach mojej ojczyzny, ale tak się nie stało. Urodziłem się pomiędzy wami albo, jak kto woli, pomiędzy mgłami. Jestem więc taki sam jak wy albo jak mgły. Ale bez paniki: to nie żadne gierki słowne. Jeżeli zbyt nonszalancko wrzucam kalambur pomiędzy rzeczy głębokie, to dlatego, że gonię już resztkami sił. Wziąłem za dużo kwasu, byłem zbyt samotny albo odebrałem edukację przekraczającą moje możliwości intelektualne, tłumaczcie to sobie, czym chcecie. Szkoda, że człowiek, który rujnuje sobie życie, musi pocieszać się poczuciem, że mimo wszystko jego głos i jego dzieło reprezentuje najgłębszą , najrzadszą, najbardziej świeżą i surową ostrygę realizmu w niezgłębionej lodówce oceanu serca, ale ja jestem właśnie kimś takim, więc proszę bardzo. To zdumiewające, jak sławny jestem dla tych nielicznych, którzy naprawdę rozumieją, o co mi chodzi. Jestem Głosem Cierpienia i nie można dodać mi otuchy. Wielu próbowało, ale najwidoczniej - i na szczęście - jestem odporny na ich wytarte pocieszenia. Bez najmniejszego wysiłku chwytam waszą łzę w szeroką sieć mojej czczej paplaniny. Opowiem wam historię miłosną, która was uszczęśliwi, bo nie jesteście mną, ale kto wie, może będziecie pochlipywać za maską uniesienia, jak to zresztą sugerowałem lub wręcz obiecałem. Uważam, że to dobra historia. Zwarta i z charakterem. Opowiadałem ją wielu ludziom i wszystkim się podobała. Teraz opowiem ją wam. Wśród moich licznych zasług jest i taka: twórca Czarnej Fotografii. Wystarczy zapytać pierwszego lepiej poinformowanego pasażera metra, a burknie pogardliwie: A tak, to ten facet, który zadaje sobie wiele trudu, żeby zrobić zdjęcie, a potem zasłania ręką obiektyw, gdy wciska migawkę. Szczerze mnie bawi wypowiedź tego wyimaginowanego pasażera i nie mam nic przeciwko temu, by jego opis posłużył za charakterystykę mojej sztuki. Moje sztuki, mojej wieczności. Oglądany oczami przyszłości, będę przedstawiać pocieszający widok, kiedy ta nasza groteskowa parodia ludzkości ewoluuje wreszcie w coś - niewątpliwie - gorszego. Przyszłe potwory wyrosłe z nie narodzonego jeszcze nasienia spędzą niejedne fantastyczne i pełne intensywnych doznań wakacje pogrążone w emanacjach moich bezbarwnych prostokątów. Kilka lat temu pewien sprytny nowojorski dealer sztuki próbował zarobić na paru najbardziej powierzchownych aspektach mojej wieczności i przez wiele miesięcy byłem figurą na Dziesiątej Ulicy i ulubieńcem niewielkiej koterii zadziwiająco małych i chudych ludzików, oddanych promowaniu "nowej" formy ludzkiej ekspresji, określanej jako Sztuko - Nauka. Niektórzy z tych fanatyków próbowali mnie przekonać, że rozumieją to, co robię. Nie muszę dodawać, że szczekali, podobnie jak Adam z przypowieści, pod niewłaściwym drzewem. To, co wszyscy mówili o Czarnej Fotografii, znaczyło dla mnie tyle co i nic, wyjątkiem była oczywiście Nico. Ona ją rozumiała. Wiedziała, co robię. Wiedziała, kim jestem. Nadal za nią tęsknię. Odnajdę drogę powrotną pośród obojętności i nudy ostatnich dziesięcioleci i opowiem wam o czasach, kiedy żyłem naprawdę, rzecz jasna w ludzkim wymiarze. A w tym drugim znaczeniu, w królestwie Greckiej Urny, w kryształowych kronikach niezniszczalnego brylantu, pozostałem Stwórcą Absolutnym, życiem samym dla wszystkiego, czego dotykałem, tak bezpośrednim, nieodpartym, niekontrolowanym i bezspornym, jak ręka kobiety na kroczu nastolatka. Byłem, jestem i pozostanę Ch--sem Materii, Odkupicielem Bezwładnych. Daje wam to pojęcie o stanie ducha, w jakim  wymyśliłem sobie wyzwanie Czarnej Fotografii. Nico przejrzała mnie natychmiast, poprzez całe to moje żałosne pieprzenie, jak niektórzy byliby skłonni - i słusznie - je nazywać. Moje dzieło to, między innymi, pomnik dla oczu Nico. To, że istniała taka para oczu w moich czasach i że na nią trafiłem, czoło w czoło; to, Czarna Fotografia Śpiewała do innych źrenic i dalej - do rogówek, siatkówek i nerwów wzrokowych, a przez cały cuchnący skórzany worek, aż do niespokojnego serca Nico, drugiego ludzkiego serca; to, że zdarzyło się to naprawdę, składa się na jedyny atak na moją samotność, jakiego dopuścił się Przedwieczny, i to ona nim była.
   To dlatego znalazłem się w Nowym Jorku w pokreślonym czasie i określonym miejscu, konkretnie był to hotel Chelsea. Ów sprytny dealer sztuki, nazwijmy go Ahab, uległ przykremu złudzeniu, że spodoba mi się wchodzenie i wychodzenie przez brudny hol zasypany i obwieszony modnym ekskrementem ambitnych naciągaczy z pracowni na górze: gigantycznymi reprodukcjami pudełek na cygara; płótnami wydymającymi się niczym poduszki z niewinnych ram na podobieństwo piwnych  mięśni; infantylnymi urządzeniami elektromagnetycznymi, zwracającymi uwagę na obeznanie artysty w sprawach techniki, mobilami skonstruowanymi tak nieporadnie, Że łączyły zdolność psychicznej obrazy i fizycznego urazu; kieliszkami do koniaku różnej wielkości, pomalowanymi na czerwono i zamkniętymi w szklanej serwantce; wszystko to w imię jakiejś koszmarnej zmiany perspektywy, jakby ludzkość tego właśnie potrzebowała; wszystkie te sztuczki, niecne motywy, cała ta zatruta apteczka miasta Gotham zachwalała sama siebie jako pilnie potrzebne remedium na umierającą kulturę, bluźnierstwo ciałem się stało; lepki osad odkładał się warstwa po warstwie na Dwudziestej Trzeciej Ulicy i w niskich niebiosach sąsiedztwa - zapowiedź szybko puszczonego w niepamięć pogrzebu plugawego skarbu pod piaskami czasu. W takim to hotelu mnie umieścił. Myślał, że jestem jednym z nich. Podobnie Dylan Thomas wypłynął z tego holu, by ukłuć się w oko kolcem róży i stąd, a może stamtąd, zająć należny sobie nadmiernie wypchany fotel w zatłoczonym panteonie zwiotczałego heroizmu. Nietrudno odgadnąć, że nie jestem miłośnikiem swoich czasów.        

Znacznie później

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Ray Charles śpiewa "You Win Again"
w świetle słońca
dwadzieścia lat temu
Ray Charles to wokalista, jakim nie będę nigdy
a moja młoda żona
"żona mojej młodości"
uśmiecha się do mnie z pokoju na piętrze
starego domu
Ray Charles i Marianne
drogie duchy mojego greckiego życia
ożywiane słońcem każdego lata
Marianne schodzi po schodach
jest "panią domu"
Ray Charles przemawia płomiennie
w imieniu naszego dziewiczego człowieczeństwa
Dwadzieścia lat temu
i ponownie tego lata w Hollywood
nadal mili towarzysze serca
gdy jeszcze raz przykładam do siebie
rozbrajająco wysokie standardy
mojej miłości

                                                         - Los Angeles 1978

Trzeci patent

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Pracowałem na oślep
        nad trzecim patentem
jak człowiek stracony
        pojmując swój trud,

po omacku kroczyłem
        ryzykując z przejęciem
by najczęściej wyrazić
        absolutny nasz brud.

A wszystko to tylko
        dla zmyślnej kobiety
na iskrach nadziei
        jadącej przez noc,

turystki urody
        zgorzkniałej istoty
gotowej pokochać
        i ducha - a co.

A oto i duch
        ten z trzecim patentem
to nic specjalnego
        a zbiera sam miód,

i jest już gotowy
        z patentu przyjęciem
i pali się kochać
        świat cały choć duch.

On pada na plecy
        a ona na niego
a patent - ten trzeci
        nadaje im kształt.

Gdy była w ramionach
        patentu trzeciego,
on czwarty już patent
        na warsztat już brał.

Takie zajęcie
        to szczyt wyszukania,
automatyczny pean
        na świat.

Lecz oto w komforcie
        pełnego działania
pochłonął go trzeci
        i czwarty do cna.

                             -1980  

Rozłożony

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Coś robiłem
nie pamiętam co
Gdzieś stałem
nie pamiętam gdzie
Na kogoś czekałem
nie pamiętam na kogo
Może to było przed a może po
nie pamiętam kiedy
Ale nagle albo stopniowo
zostałem przestawiony, zabrany
w to miejsce wycofania
i rozłożony
a każda z części
otrzymała imię lęku
a dla lepszego zapamiętania
było jeszcze imię żalu
Jeśli znasz modlitwę
za kogoś tak oderwanego
wypowiedz ją proszę lub zaśpiewaj
gdyby zaś między słowami
znalazło się puste miejsce albo między literami|
ogród powrotu
proszę wstaw tam zdecydowanie moje imię
głosem lub ręką
jakie należą tylko do was
sprawiedliwych
którzy zajmują się podobnymi sprawami
Albo pospiesz się proszę
bo wszystkie moje części
zgromadzone naprędce wokół tej prośby
ulegają ponownemu rozproszeniu
rozrzuceniu po Drugiej Stronie
gdzie anioły stoją na głowie
i wszystko pokrywa kurz
i wszyscy płoną ze wstydu
i nikomu nie wolno krzyczeć


Moja matka śpi

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

wspominam moją matkę
w teatrze w Atenach
trzydzieści
trzydzieści pięć lat temu
widowisko z muzyką Theodorakisa
te cudowne piosenki
a ona zasypia
w fotelu obok mnie
w teatrze pod gołym niebem
przyleciała tego dnia
z Montrealu
a przedstawienie rozpoczynało się
przed północą
przespała wszystkie mandoliny
wzlatujące chóry
cudowne piosenki
byłem młody
nie miałem własnych dzieci
nie wiedziałem jak daleko
może sięgać miłość
nie wiedziałem
jak bardzo można być zmęczonym
 

 

Ponownie pojawia się Robert

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

   No i co, Robercie, znowu sobie rozmawiamy w Cafě de Flore w Paryżu. Dawno cię nie widziałem. Mam kilka wersji sonetu napisanego po twojej śmierci, ale żadna nie jest dobra. Kocham cię, Robercie, ciągle cię kocham. Byłeś interesującym człowiekiem i pierwszym przyjacielem, z którym naprawdę się spierałem. Jestem lekko nabuzowany połówką tabletki speedu znalezioną w kieszeni tego starego garnituru, ma chyba ze dwadzieścia lat, popiłem ją szklanką soku pomarańczowego. Nie miała prawa działać po tylu latach, ale sam widzisz - znowu sobie gadamy. Lepiej, że nie mówisz, jak jest tam, gdzie się znalazłeś, życie pozagrobowe mało mnie interesuje. Jest z lekka wkurwiony, jak zwykle, jakbyś właśnie wrócił z jakiejś beznadziejnej imprezy. No i tak sobie rozmawiamy o tej nieudanej transakcji, jaką wynegocjowaliśmy dla siebie. Co mówisz? Dlaczego się uśmiechasz? Cały czas ciężko pracuję, Robercie. Niczego nie udaje mi się doprowadzić do końca, mam poważny kłopot. Amfa przestaje działać albo nastrój pryska, nie potrafię powiedzieć niczego zabawnego o swoich kłopotach, ale wiesz, o co mi chodzi. Tak więc bądź zdrów, Robercie, ty też się pierdol. Twoja bezcielesność daje ci prawo do licznych przywilejów, ale mogłeś się przynajmniej pożegnać, zanim znowu zniknąłeś, cholera wie na jak długo. 

Moja matka nie umarła

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Moja matka naprawdę nie umarła.
Twoja też nie.
Tak się cieszę.
Myślałeś, ze twoja matka umarła,
A tu się okazuje, że nie.
A co z twoim ojcem?
Ma się dobrze?
Nie martw się o swoich krewnych.
Widzisz owady?
Jeden z nich był kiedyś twoim psem.
Ale nie próbuj pogłaskać mrówki.
Twoje niezdarne oznaki sympatii mogłyby ją zabić.
Drzewo próbuje mnie dotknąć.
Było kiedyś popołudniem.
Mamo, mamo,
Nie muszę już za tobą tęsknić.
Misiek, Misiek, Rex, Max!
Oto kość mego serca.

Najlepsze  

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Indie mają najlepsze Lody
Ameryka najlepszą Czekoladę
Anglia najlepsze Męskie Nogi
Hiszpania najlepszy Krzyż
Włochy najlepszą Mgłę
Izrael najlepsze Pogotowie
Kanada najlepsze Oświetlenie
Meksyk najlepsze Orły
Portugalia najlepsze Wyspy Samotne
Egipt najlepsze Mniejszości
Norwegia najlepszą Muzykę
Maroko najlepszych Żydów
Korea najlepszą Kuchnię Włoską
Zaliczyłem zbyt wiele krajów
Umarłem opuszczając Montreal
Poznawałem kobiety których nie
    rozumiałem
Udawałem zainteresowanie
    kuchnią
A to był tylko Lęk Przed Śniegiem
To była tylko wola B-ga
To było tylko Serce
połykające Inne Narządy
To było Pięć Dni Lata
i Dwa Dni Wiosny
A głównie Śmierć Mojego Psa
Smutek to czas początku
Tęsknota to miejsce radości
Ale nie rozpocząłem
i nie ucieszyłem się
Byłem opieszały w B-gu
Otaczają mnie otwarte książki
Mimo moich wysiłków
ciągle napływają do pokoju
Jest w nim stara kamienna płyta
z inskrypcjami w piśmie klinowym
Kiedy mieszkałem w Montrealu
wiedziałem w co się ubrać
Miałem stare ubrania
i starych przyjaciół
a mój pies nie żył dopiero
od dziesięciu czy piętnastu lat
Na szczęście brak Miejsca
na Żal
w Ubóstwie
tych Rozmyślań

Shirley  

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Wspomnę jeszcze Shirley
Wiedziała kim jestem
przed wniebowstąpieniem
iskier
Zaprowadziła mnie
do roweru swoich piersi
i stojąc przed nią
byłem szklaną piłką baseballową
Starożytnej Grecji
i latającymi głazami
z ust mojej matki
Shirley rozumiała
szminkę na mojej słomce
koloryzowaną wodę sodową ambicji
i tryskający syfon umysłu
teraz to widzę

Była
Pielęgniarką Śmiechu
w domku dla nietoperzy
Śmiała się kiedy
przyszedłem na świat jako niespodzianka
w przyborach do golenia mojego ojca
Ale dość już o tobie i
tobie i tobie
który podbiłeś
wszystkie Wyżyny
Jestem weteranem -
szkarłatne gardło
przyjaźń samej Shirley
Wracaj do swoich
zimowych liści
i smutnych dowcipów
o rezerwach
opodatkowania

Precyzja

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

wrona wie
dokładnie gdzie usiąść
na żółtej ławce

fala dokładnie wie
gdzie się przełamać

szczęka która nie
przestaje się zaciskać
jest idealnie przytwierdzona
do czaszki autora

przyszłe pokolenia
napływają z zegarmistrzowską precyzją
pod wilgotnymi
cementowymi łukami

żeby znaleźć miejsce
w tak dobrze udokumentowanym
popołudniu

Pijak nie ma płci

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

Znów jakoś dzisiaj wstałem
Dziękuję Panu memu
Lecz świat to taka chlewnia
Że lepiej wziąć kapelusz

Ja Pana wielbię, sławię
Wybaczyć Mu się staram
Nie pożałuję chyba
Że wciąż Mu żyć pozwalam

Lubicie mnie upijać
Rozśmieszam was gadaniem
A mnie to jest na rękę
Pragnienie nie ustaje

Lecz wkurzył mnie ten anioł
Co mnie uszczypnął w udo
Bym kochał pierwszą lepszą
Jak nie wiem jakie cudo

Wiem, że to wasze siostry
Lub matki, żony, córy
Gdybym przeoczył kogoś
Przepraszam panie z góry

Umykam więc do nieba
Z właściwej schodząc ścieżki
Bo Pan to taka małpa
Gdy wlezie ci na plecy

Bo Pan to taka małpa
I taka z niego baba
I pustka go wypełnia
I waszą twarz nakłada

Niech wtargnie do świątyni
I niech wam wreszcie każe
Pokochać pierwszych lepszych
Którymi pogardzacie