I

1   Zatrzymałem się, aby posłuchać

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

               ZATRZYMAŁEM SIĘ, aby posłuchać, ale nie nadchodził. Spróbowałem jeszcze raz i towarzyszyło temu poczucie utraty. Gdy poczucie to zaczęło się pogłębiać, usłyszałem go znowu. Przestałem przestawać i przestałem zaczynać, pozwoliłem się przygnieść niewiedzy. Ale to już była strategia i, jako taka, zupełnie nie zadziałała. Wiele czasu, lata całe, zmarnowałem w tak ponurym nastroju. Teraz się targuję. Proponuję guziki w zamian za jego miłość. Błagam o miłosierdzie. On zwolna ustępuje. Chwiejnym krokiem kieruje się ku tronowi. Aniołowie niechętnie udzielają sobie nawzajem pozwolenia na śpiew. W przemianie tak subtelnej, że nie sposób jej odnotować, na promieniach złotej symetrii wyrasta dwór i raz jeszcze staję się śpiewakiem w najniższym chórze. Śpiewakiem, który urodził się pięćdziesiąt lat temu, aby wznosić głos tak wysoko jak teraz i nie wyżej.

2   Opuściwszy króla

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

             OPUŚCIWSZY KRÓLA, zacząłem ćwiczyć to, co powiem światu - długie próby wypełnione poprawkami, wyimaginowany aplauz, upokorzenia, postanowienia zemsty. Nabrzmiałem cały od spiskowania z własną ambicją, zmagałem się, rozrastałem, a kiedy nadszedł termin, urodziłem małpę. Po pewnym drobnym, acz nieuniknionym nieporozumieniu małpa zwróciła się przeciwko mnie. Potykając się i utykając, wycofałem się na rozległe królewskie dziedzińce. "Gdzie twoja małpa?" - dopytywał się król. - "Przyprowadź ją do mnie". Praca idzie mi wolno. Małpa jest stara. Błaznuje za kratami, naśladuje ruchy naszych dłoni podczas snu. Puszcza oko do mojej oficjalnej gorliwości. Jaki król, chce wiedzieć. Jaki dwór? Jaki gościniec?

 

3   Usłyszałem, jak moja dusza

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

                  USŁYSZAŁEM, JAK MOJA DUSZA śpiewa zza liścia, zerwałem liść, ale wtedy usłyszałem, jak śpiewa zza welonu. Rozdarłem welon, a wtedy zaśpiewała zza muru. Rozwaliłem mur i usłyszałem, jak moja dusza śpiewa przeciwko mnie. Odbudowałem mur, naprawiłem zasłonę, ale nie mogłem sprawić, aby liść wrócił na swoje miejsce. Trzymałem go w dłoni i usłyszałem, jak moja dusza śpiewa z wielką mocą przeciwko mnie. Tak to jest, kiedy nauki zgłębia się bez przyjaciela.

4   Szukałem pośród słów

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

                  SZUKAŁEM POŚRÓD SŁÓW, ale nie przyniosło mi to spokoju i zwróciłem się ku tobie, prosząc, abyś rozradował mi serce. Moja modlitwa wypowiedziała posłuszeństwo sobie samej, więc rozgoryczony i zawstydzony kolejnym rozczarowaniem, otoczony donośnymi odgłosami klęski, postanowiłem rozradować serce sam. I tutaj właśnie odnalazłem swoją wolę, to kruche coś, głodujące pośród paproci, kobiet i węży. Powiedziałem jej: "Przygotujemy się na dotyk Anielicy Piosenki", i nagle znowu znalazłem się na łożu klęski, w środku nocy, błagając o miłosierdzie, szukając pośród słów. Pod osłoną tarczy goryczy i tarczy nadziei wstałem powoli i wyszedłem z domu, aby uwolnić Anielicę Piosenki z miejsca, w którym przykuła się łańcuchem do własnej nagości. Przysłoniłem jej nagość swoją wolą i stanęliśmy w królestwie, które jaśnieje przed tobą, gdzie Adam jest tajemniczo wolny, a ja ponownie szukam takich słów, co nie odwiodą mojej woli od ciebie.

5   Pozwól mi odpocząć

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

                   "POZWÓL MI ODPOCZĄĆ" - wołał w panice ze stosu dni swoich. "Daj mi odpocząć w dniu odpoczynku" - prosił, usilnie z tronu bezrobocia. "Ten król ciąży mi w ramionach, nie powstrzymam Faraona już dłużej". Przypiął swoją obrożę do ciemności, wskutek czego nie mógł oddychać, i otworzył w gniewie księgę, chcąc oddać należność prawu. Anielica, która nie miała samoistnej władzy, powiedziała: "Zapieczętowałeś wszystkie bramy poza tą jedną, a zatem masz tu odrobinę światła, współmierną do twojej odwagi". jego wstyd wspiął się własnymi siłami na wysokość, z której mógł się rozpłynąć. A wtedy słowa stały się słodsze, głos spokojniejszy: "Nie pokładam ufności w ludziach ani też nie zawierzam aniołom". I od razu zaśpiewała mu Tora, musnęła jego włosy, i przez chwilę, w podarku dla najstarszego wspomnienia, nosił nieważką koronę, która oddala wszelki ciężar, miał ją na sobie, aż jego serce mogło powiedzieć: "Jakże cenne jest to dziedzictwo!". Koronę, która powstaje wprost z liter, koronę która jest  rosa pojąca kroplami trawę w ciemności, jest jak pocałunek matki u zarania wojny, jak dłoń ojca, której dotknięcie rozjaśnia czoło, koronę, która nie wynosi żadnego króla ponad jego drużynę. "Zawiedź mnie w głąb swojego Szabatu, daj mi zasiąść pomiędzy możnymi, których ukoronowałeś na wieki, pozwól mi się przyglądać, jak wypoczywają".

6   Zasiądź, mistrzu

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

                  ZASIĄDŹ, MISTRZU, na niewygładzonym fotelu pochwał, i doniosłymi dekretami przywracającymi wolność władaj moim niespokojnym sercem. Z bezczasu mnie wydobyłeś, abym wykonywał codziennie prace. Z mgły i pyłu mnie ulepiłeś, abym poznawał nieprzeliczone światy pomiędzy koroną a królestwem. Stanąłem przed tobą pokonany, a ty przyjąłeś mnie ze słodyczą, której nie ośmieliłem się zapamiętać. Tej nocy ponownie przed tobą staje, zbrukany strategiami i uwięziony w samotności mojego niewielkiego dominium. Wprowadź w obrębie tych murów swoje prawo. Niechaj dziewięciu mężczyzn uniesie mnie w swojej modlitwie, abym i ja mógł z nimi szeptać: Błogosławione imię chwały królestwa, teraz i zawsze.

7   Przemieszczałem się z miasta

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

                    PRZEMIESZCZAŁEM SIĘ Z MIASTA do miasta, przerzucałem swoje ciało z dachu na dach, aby ujrzeć kąpiącą się kobietę. Słyszałem swoje pojękiwania. Widziałem, jak migocą mi palce. A wtedy moje wygnanie zamknęło się wokół mnie. I rozpoczęły się kary: małe cierpienie bez celu, ale nie w sercu, lecz w gardle, następnie odcieleśnienie, ptaki śpiewające do skarbca ze śmieciami, światowa amnezja, duch, co się kąpie i wypróżnia. Później osądziła mnie twarz osoby, którą oszukałem. A potem ten lęk przed sprawiedliwością. I po raz dziesięciotysięczny realność grzechu. Potem zajaśniało Prawo, ale wspomnienie tego, czym było, okazało się zbyt odległe, zbyt czyste, aby dać się pochwycić. A potem zatęskniłem za tęsknotą za tobą, za bólem rozłąki. Jak długo jeszcze mam czekać, aż zamieszka we mnie dusza? Jak długo mam podtrzymywać buntowniczy upór tej odmowy? O panie mego oddechu, stwórz człowieka wokół tych nozdrzy, spraw, by moje serce zaczęło ciążyć ku twemu imieniu. Raz jeszcze nadaj mi kształt słowami, otwórz mi usta pochwałą. Nie ma życia poza afirmacją ciebie, nie postawię stopy w innym świecie niż ten przez ciebie tworzony. Wybacz mi w tych oto godzinach i o tej właśnie północy. Podaruj tej myśli pana, a temu duchowi kamień. Nie pozwól demonom chełpić się twoim miłosierdziem.

8   Spada w oczach ludzi

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

                      SPADA W OCZACH LUDZI i we własnych oczach także spada. Spada z wysoka, potyka się o własne dokonania. Do ciebie spada, spada aby cię poznać. To smutne powiadają. Patrzcie jak się poniżył, mówią ci, którzy depczą mu po piętach. On tymczasem spada promieniście w stronę światła, ku któremu zmierza. A oni nie widzą, kto podtrzymuje jego spadanie, nie wiedzą jak się owo spadanie zmienia, on sam jest tak oszołomiony, że z serca wyrywa mu się błogosławieństwo dla tego, który daje mu oparcie. Ale to właśnie w spadaniu dobiega go okrzyk serca, to serce tłumaczy mu cały sens spadania i to, dlaczego spadać musiał. Poddaje się więc spadaniu. Błogosławiona bądź, klamro spadania. Spada w niebo, spada w światło i póki spada, nikt nie może zranić go w spadaniu. Błogosławiona bądź, tarczo spadania. Otulony spadaniem, w spadaniu ukryty, odnajduje właściwe położenie, spręża się. Powiewają mu włosy, powiewa na wietrze ubranie, a kiedy zostaje powstrzymany, pocieszony, wchodzi do miejsca, które jest spadania celem. Błogosławiony bądź, który przyjmujesz spadających, który jesteś źródłem światła, panem ludzkich wypadków.

9  Błogosławiony bądź

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

                       BŁOGOSŁAWIONY BĄDŹ, który dałeś każdemu człowiekowi tarczę samotności, aby nie mógł cię zapomnieć. Ty jesteś prawdą samotności, tylko twoje imię przemawia do niej. Umocnij moją samotność tak, abym mógł być uzdrowiony w imię twoje, co jest ponad wszelką pociechą wypowiedzianą na ten ziemi. Tylko w imię twoje mogę ustać w pogoni czasu. Tylko kiedy samotność pochodzi od ciebie, mogę unieść swe grzechy ku twemu miłosierdziu.

 

  10  Osłodziłeś swoje słowo

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

                       OSŁODZIŁEŚ SWOJE SŁOWO na mych wargach. Mój syn także usłyszał piosenkę, która nie należy do niego. Od Abrahama po Augustyna nie znały cię narody, chociaż każdy okrzyk i każda klątwa wyrastały z twojej świętości. Umieściłeś mnie w tej tajemnicy i pozwoliłeś śpiewać, ale tylko z tego osobliwego zakątka. Przywiązałeś mnie do swoich odcisków palców, tak jak przywiązujesz każdego człowieka, z wyjątkiem tych, których nie trzeba przywiązywać. Zaprowadziłeś mnie na pole, gdzie mogę tańczyć ze złamanym kolanem. Przyprowadziłeś mnie bezpiecznie ku tej nocy, dałeś mi koronę z ciemności i światła i łzy na powitanie wroga. Kto może mówić o twojej chwale, kto może przeliczyć twoje wcielenia, kto ośmieli się objaśniać życie wewnętrzne boga? A teraz żywisz moich domowników, układasz ich do snu i do snów, do swobodnego śnienia, otaczasz ich ogrodzeniem ze wszystkiego, co widziałem. Śpij mój synu, moja mała córeczko, śpij - ta noc i to miłosierdzie nie mają granic.

  11  Z modlitwy powrócił do kota

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

                        Z MODLITWY POWRÓCIŁ DO KOTA, którego trzymał na kolanach. Nakarmił kota, pozwolił mu wyjść na na księżycową poświatę i skrył się w stronicach Abrahama. Niczym ktoś dopiero obrzezany ukrył się na uboczu, w ufności oczekiwał uzdrowienia. Pojawiły się oblicza kobiet, które tłumaczyły się przed nim, łącząc rysy twarzy z cechami charakteru, piękno z uprzejmością. Przybyły do niego rozmaite rodziny i wskazały liczne krzesła, na których może zasiąść. "Jak by to powiedzieć delikatnie?" - zagadnął. - "Chociaż lubię wasze towarzystwo, wasze wskazówki się marnują. Zawsze wybiorę kobietę, która mnie zdobędzie. Zawsze zasiądę z rodziną samotności". Wypowiadając wiele słów zachęty, jego goście rozeszli się, a on skrył się jeszcze głębiej. Prosił, aby jego serce skupiło się na miłosierdziu, i podniósł kącik, i przemieścił się o milimetr do przodu w cieniu sanktuarium spokoju. Jego kot powrócił z księżycowej poświaty, wskoczył łagodnie na swoje miejsce na kolanach i czekał, aż on powróci z modlitwy.

 

12 Rozsuwam zasłony

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

                        ROZSUWAM ZASŁONY. Szydzisz z nas pięknem swojego świata. W głębi serca nienawidzę drzew, wiatru poruszającego gałęziami i martwej diamentowej maszynerii nieba. Przemierzam korytarz prowadzący od zębów do pęcherza, rozgniewany, w morderczym nastroju, jedyne pocieszenie to zapach własnego potu. Osłabiłem się w mię twoje. Poniżyłem się we własnych oczach, ufając ci, wbrew wszelkim dowodom, wbrew wszechobecnym powiewom grozy, ponad rechotem zbira i lojalnością dręczyciela, ponad przymilnymi zaczepkami szalbierzy. Znajdź mnie tutaj, ty, którego Dawid znalazł w piekle. Szkielety czekają na twoje sławetne mechaniczne zbawienie. Płyń przez krew, ojcze miłosierdzia. Emituj swoje światło z samego jądra bólu, promieniujący, pozbawiony źródła, sam źródłem światła będący. Czekam na ciebie, królu umarłych, w tym oto ogrodzie, w którym mnie umieściłeś, obok trującego gazu, domostw pełnych niezdrowych wyziewów i pomarszczonych winorośli bełkocących w języku czarnych Hebrajczyków. Czekam na ciebie tej wiosny potyczek i okrutnej, niepotrzebnej śmierci. Wyprowadź mnie stąd, magnesie spadających płatków czereśni.  Doprowadź do rozejmu pomiędzy moją odrazą a nieskazitelnym krajobrazem pól i mlecznych miasteczek. Zgnieć moją nabrzmiałą małość, przeniknij mój wstyd. Złamany bezczynnością duszy wbiłem klin w twój świat i upadłem na obie strony. Włącz mnie na powrót w swoje miłosierdzie taktami gorzkiej piosenki i nie oddzielaj mnie od moich łez. 

13 Przyjacielu

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

                           PRZYJACIELU, WIEM, że kiedy wysławiasz się tak ostrożnie, to dlatego, że nie wiesz, co powiedzieć. A ja słucham tak, by nie powiększać twojego zmieszania. Odpowiadam, kiedy tylko mogę, abyś nie czuł się jeszcze bardziej osamotniony. I tak, pod parasolem optymizmu, toczy się nasza rozmowa. Kiedy sygnalizujesz jakieś emocje, potwierdzam je. Gdy prowokujesz, podejmuję wyzwanie. Powierzchnia jest gruba, ale nie pozbawiona wad i mam nadzieję, że potkniemy się o którąś z nich. A teraz tak - możemy zmówić kanapkę z mięsem, ze względu na białko, albo zająć nasze miejsce w Sanhedrynie i zdecydować, co począć z tymi wielkimi blokami diamentów, które nasz nauczyciel Mojżesz niósł z góry na swoich barkach. Ty chciałbyś poukładać je w taki sposób, aby za dnia przebijało przez nie światło słońca, a nocą światło księżyca i gwiazd. Ja proponuję odmienny punkt widzenia, taki, który uwzględni światło ciał niebieskich zawarte w niebiańskim promieniowaniu samych bloków. Pochylamy się ku sobie nad stołem. Kurz miesza się z mgiełką, nasze nozdrza się rozszerzają. Z całą pewnością obaj jesteśmy zainteresowani, możemy się zabrać do żydowskich interesów. 

14 Błogosławiony bądź

tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki

                           BŁOGOSŁAWIONY BĄDŹ, który pośród nieprzebranych istnień zmiecionych w przerażeniu, pozwoliłeś wybranym cierpieć starannie. Który okryłeś dom zasłoną, aby nieliczni mogli spuścić wzrok. Błogosławiony niech będzie Izmael, który nauczył nas okrywać. Błogosławiony bądź i ty, który ubrałeś w skórę tę dygocącą duszę. Który zbudowałeś wokół swej mądrości ogrodzenie ze zmiennych gwiazd. Błogosławiony niech będzie nauczyciel mego serca, zasiadający na tronie cierpliwości. Błogosławiony bądź ty, który zakreśliłeś pożądanie klingą, ogród ognistymi mieczami, a niebo i ziemię słowem. Który w okropieństwach piekieł schroniłeś wyrozumiałość i nadal ją tam trzymasz, piękną i głęboko ukrytą. Błogosławiony bądź, który przytwierdzasz ramię do serca, a wolę do woli. Który napisałeś imię nad wejściem, aby ona mogła je odnaleźć i wejść do mojej komnaty. Który chronisz serce obcością. Błogosławiony bądź, który opieczętowałeś domostwo płaczem. Błogosławiony po wszystkie czasy niech będzie Izmael, który okrył swoją twarz pustkowiem i przyszedł do ciebie pod osłoną ciemności. Błogosławione niechaj będzie miłosne przymierze pomiędzy tym, co zakryte, a tym, co odsłonięte. Byłem jak ów, co nie zaznał nigdy pieszczoty, kiedy dotknąłeś mnie z miejsca w swoim imieniu i opatrzyłeś ranę niewiedzy miłosierdziem. Błogosławione jest przymierze miłości, przymierze miłosierdzia, bezużyteczne światło spoza cienia grozy, nieśmiertelna piosenka w domu nocy.

Izmael pierwszy syn Abrahama i jego służącej Hagar, uznawany jest tradycyjnie za ojca Arabów.